Są w polityce porażki wyborcze, są przegrane głosowania i nieudane reformy. Ale istnieje także szczególny rodzaj klęski – moment, w którym po latach okazuje się, że rację miał nie polityk wyposażony w całą machinę państwa, lecz człowiek, którego próbowano publicznie zniszczyć. Właśnie taki wydźwięk mają przeprosiny opublikowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości dla byłego sędziego Wojciecha Łączewskiego.
Najbardziej wymowne w tej historii nie jest jednak samo oświadczenie. Najbardziej wymowne jest to, że nie podpisał go Zbigniew Ziobro.
Musiał zrobić to jego następca, minister Waldemar Żurek.
To właśnie Żurek, działając w imieniu Skarbu Państwa, opublikował przeprosiny za słowa, które w 2019 roku wypowiadał ówczesny minister sprawiedliwości. Państwo polskie przyznało tym samym, że wypowiedzi Ziobry naruszały dobra osobiste Wojciecha Łączewskiego, godziły w jego dobre imię i podważały zasadę domniemania niewinności.
Brzmi to jak wyjątkowo surowy akt oskarżenia wobec byłego ministra.
W oficjalnym komunikacie czytamy, że Skarb Państwa „wyraża ubolewanie z powodu słów wypowiedzianych przez Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę”, które „kwestionują kompetencje zawodowe i wiarygodność Wojciecha Cezarego Łączewskiego jako sędziego, naruszają zasadę domniemania niewinności, a w efekcie godzą w jego dobra osobiste w postaci godności, czci i dobrego imienia”.
Jeszcze mocniej brzmi kolejne zdanie: „wypowiedzi te nigdy nie powinny zostać sformułowane”.
Trudno o bardziej jednoznaczną ocenę.
Przez lata Zbigniew Ziobro kreował się na bezkompromisowego szeryfa polskiej polityki. Występował na konferencjach prasowych, oskarżał przeciwników, wydawał publiczne wyroki jeszcze zanim sprawami zajęły się sądy. W jego politycznym świecie granica między postępowaniem prawnym a medialnym spektaklem często przestawała istnieć.
Problem polegał na tym, że za głośnymi oskarżeniami nie zawsze szły fakty.
Przypadek Wojciecha Łączewskiego jest tutaj szczególnie wymowny. Konflikt rozpoczął się po głośnym wyroku w aferze gruntowej, kiedy to sędzia przewodniczył składowi orzekającemu wobec Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Od tego momentu stał się jednym z głównych celów polityków obozu Zjednoczonej Prawicy. Zarzucano mu polityczne motywacje, podważano jego bezstronność, wszczynano postępowania i prowadzono publiczną kampanię dyskredytacji.
Pozew przeciwko Ziobrze złożony w 2019 roku dotyczył właśnie tej atmosfery politycznego nagonki. Jak wskazywano w dokumentach sądowych, „treść każdej z wypowiedzi nie pozostawia wątpliwości, że intencją wypowiadającego określone słowa było całkowite zdyskredytowanie powoda w opinii publicznej”.
Po sześciu latach okazuje się, że nie były to słowa pozbawione podstaw.
Najbardziej charakterystyczne jest jednak zachowanie samego Ziobry. Człowiek, który przez lata bez wahania oceniał innych, nie znalazł w sobie odwagi, by przeprosić osobiście. Nie wystąpił przed kamerami. Nie powiedział: pomyliłem się. Nie wyraził żalu. Nie przyznał, że przekroczył granice dopuszczalnej krytyki.
Zamiast tego ciężar przeprosin spadł na państwo i jego następców.
To zresztą dobrze oddaje całą filozofię uprawiania polityki przez byłego ministra sprawiedliwości. Gdy trzeba było oskarżać, Ziobro zawsze znajdował się w pierwszym szeregu. Gdy trzeba ponosić odpowiedzialność za własne słowa, nagle znika z pola widzenia.
Tymczasem standardy życia publicznego powinny być oczywiste. Jeśli polityk publicznie formułuje zarzuty wobec konkretnej osoby, powinien być gotowy ponieść konsekwencje, gdy okażą się one bezpodstawne. Przeprosiny nie są oznaką słabości. Są oznaką przyzwoitości.
W przypadku Zbigniewa Ziobry zabrakło właśnie tego elementu.
Ostatecznie więc najbardziej gorzka lekcja płynąca z tej historii nie dotyczy nawet Wojciecha Łączewskiego. Dotyczy człowieka, który przez osiem lat kierował polskim wymiarem sprawiedliwości. Człowieka, który chętnie pouczał innych o odpowiedzialności, honorze i praworządności, ale gdy przyszło do rozliczenia własnych słów, nie potrafił zrobić rzeczy najprostszej.
Nie potrafił powiedzieć: przepraszam.











