11 października 2026

Mocarstwowe fantazje, twarde liczby. Sondaże obnażają słabość PiS

Jarosław Kaczyński od lat budował wokół Prawa i Sprawiedliwości mit politycznej niezwyciężoności. Mit partii, która rzekomo rozumie Polskę lepiej niż wszyscy inni, przemawia głosem „prawdziwego narodu” i ma monopol na patriotyzm. Problem polega na tym, że ten mit coraz bardziej zderza się z rzeczywistością. A rzeczywistość dla PiS staje się brutalna.

Socjolog polityki Marcin Palade nie pozostawia złudzeń. Wizję samodzielnych rządów PiS po wyborach w 2027 roku określa właściwie jako polityczną fantastykę. Mówi wprost, że prawdopodobieństwo zdobycia przez partię Kaczyńskiego 40 proc. poparcia jest „mniejsze niż trafienie szóstki w Lotto”. Trudno o bardziej dosadną diagnozę.

To szczególnie bolesne dla partii, która przez lata żyła przekonaniem o własnej historycznej misji. Kaczyński nie tylko chciał wygrywać wybory. On chciał dominować. Chciał stworzyć system, w którym PiS stanie się naturalną partią władzy, a reszta ugrupowań jedynie politycznym tłem. Dziś widać wyraźnie, że ten projekt się wyczerpuje.

Palade trafnie wskazuje na fundamentalny problem: na Nowogrodzkiej wciąż dominuje „przekonanie o dominacji lub – jak kto woli – mocarstwowości PiS na prawo od centrum”. To właśnie sedno kryzysu tej partii. Kaczyński zdaje się nie rozumieć, że polityka oparta na permanentnym konflikcie, mobilizowaniu strachu i produkowaniu kolejnych wrogów ma swoje granice.

Przez lata PiS żył dzięki emocjom. Straszył migrantami, Unią Europejską, Niemcami, liberalnymi elitami, LGBT, Tuskiem. Każdy kolejny kryzys miał cementować elektorat. Tyle że polityka oparta wyłącznie na strachu z czasem przestaje mobilizować — zaczyna nużyć. Ludzie mogą być zmęczeni ciągłą wojną. I coraz wyraźniej są.

Dane pokazują trend, którego propaganda PiS nie jest w stanie zakrzyczeć. Jak przypomina Palade, „notowania PiS są w trendzie spadkowym od siedmiu lat. Raz jeszcze powtórzę – od siedmiu lat”. To zdanie powinno wybrzmieć na Nowogrodzkiej jak alarm. Siedem lat spadku to nie chwilowy kryzys sondażowy. To proces erozji.

Jeszcze bardziej wymowny jest fakt, że PiS nie potrafi rozszerzyć swojego elektoratu. Nawet jeśli partia utrzyma silny rdzeń wyborców, jej sufit polityczny staje się coraz niższy. Kaczyński może marzyć o 40 procentach, ale marzenia nie tworzą koalicji.

I tu dochodzimy do problemu jeszcze większego niż same słupki poparcia. Nawet w hipotetycznym scenariuszu sukcesu PiS pozostaje zakładnikiem własnej polityki izolacji. Palade zauważa rzecz kluczową: nawet gdyby „spełnia się sen Jarosława Kaczyńskiego” i partia zdobyła 40 proc., znalazłaby się „dokładnie w takiej samej sytuacji co w 2023 r., bez większości i bez perspektywy przyciągnięcia innych ugrupowań”.

To polityczna katastrofa w pigułce.

PiS przez lata palił mosty. Zamiast budować zdolność koalicyjną, konsekwentnie niszczył relacje z potencjalnymi partnerami. Kaczyński przyzwyczaił swój obóz do logiki oblężonej twierdzy: albo pełnia władzy, albo wojna ze wszystkimi. Taki model działa tylko wtedy, gdy ma się większość. Gdy jej brakuje — zostaje samotność.

Największy paradoks polega jednak na czymś innym. Jarosław Kaczyński przez lata przedstawiał siebie jako wybitnego stratega. Dziś coraz częściej wygląda na polityka uwięzionego we własnych mitach. Zamiast analizować zmieniającą się Polskę, zdaje się walczyć z jej wyobrażeniem sprzed dekady.

Polska 2027 roku nie będzie Polską 2015 roku. Młodsi wyborcy mają inne priorytety, inne źródła informacji i mniejszą podatność na politykę historycznych resentymentów. Narracja PiS traci siłę rażenia, bo coraz mniej ludzi wierzy, że każdy przeciwnik partii Kaczyńskiego jest automatycznie wrogiem Polski.

Kaczyński wciąż próbuje sprzedawać dawną opowieść o nadchodzącym triumfie. Problem w tym, że nawet jego własny elektorat zaczyna dostrzegać pęknięcia. PiS nie jest już symbolem marszu ku potędze. Coraz częściej przypomina partię żyjącą wspomnieniami własnej świetności.

A w polityce nostalgia rzadko wygrywa wybory. Szczególnie wtedy, gdy lider bardziej wierzy w legendę o swojej niezwyciężoności niż w twarde fakty. Jarosław Kaczyński może nadal opowiadać o wielkim powrocie. Ale wszystko wskazuje na to, że PiS nie stoi dziś u progu nowego triumfu — lecz u progu długiego schyłku.

Źródło: Do Rzeczy

Popularne

PILNE! 1300+ AFER PiS i Suwerennej Polski. Aktualizacja 14.02.2026 r

   Lista prawie 1300 nierozliczonych afer  za rządów PiS i...

Szokująca prawda! Znana dziennikarka ujawnia tajemnicę: Kaczyński jest potomkiem Targowicy

Gen zdrady? PiS ma poważne problemy z wizerunkiem. Znana...

„Kaczyński umiera”. Prawnik z TVP twierdzi, że prezes PiS ma nowotwór?!

Kto zastąpi prezesa? Jarosław Kaczyński ma nowotwór – twierdzi prawnik...

Szokujący film z Andrzejem Dudą. Prezydent pod wpływem ledwo trzyma się na nogach?

Czy wirus filipiński zawędrował do Pałacu Prezydenckiego? Opublikowany film...

Morawiecki próbuje odciąć się od PiS. Od własnej przeszłości...

Mateusz Morawiecki próbuje rozpocząć nowy rozdział swojej politycznej kariery....

Żurek zapowiada koniec bezkarności. Pięć wniosków o uchylenie immunitetów...

Waldemar Żurek ogłosił kolejny etap rozliczeń nieprawidłowości, do których...

Duda oskarża Tuska o sianie nienawiści. Sam dolewa oliwy...

Andrzej Duda postanowił zabrać głos po dramatycznych wydarzeniach w...

Ludzie Nawrockiego coraz bardziej się pogrążają. Tak tłumaczą prezydenckie...

Otoczenie Karola Nawrockiego znalazło się w trudnej sytuacji. Po...

Kaczyński znowu opowiada to samo. Po 16 latach wciąż...

Minęło już szesnaście i pół roku od katastrofy smoleńskiej,...

Ziemkiewicz już całkiem odleciał. Wymyślił Tuskowi tajną misję z...

Rafał Ziemkiewicz postanowił wyjaśnić Polakom, dlaczego Donald Tusk chce...
REKLAMAspot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img