10 lipca 2026

Partia zamkniętych ust. Czarnek chce uciszyć własnych kolegów

Są polityczne wpadki, które szybko odchodzą w zapomnienie, i są wypowiedzi, które doskonale pokazują sposób myślenia całej formacji. Do tej drugiej kategorii należy apel Przemysława Czarnka skierowany do partyjnych kolegów. „Ja bym wszystkim moim przyjaciołom i kolegom z PiS jednak zaproponował, żeby nie łazikowali po mediach i nie mówili o wewnętrznych sprawach PiS” – powiedział kandydat partii na premiera.

To jedno zdanie mówi więcej o kondycji Prawa i Sprawiedliwości niż niejeden polityczny komentarz. Gdy partia przegrywa kolejne wybory i notuje słabsze wyniki sondażowe, naturalną reakcją powinny być dyskusja, rozliczenie błędów i próba wyciągnięcia wniosków. Tymczasem z ust jednego z najważniejszych polityków PiS pada apel o… milczenie. Nie o debatę. Nie o uczciwą ocenę sytuacji. O ciszę.

Pretekstem stał się wywiad Mateusza Morawieckiego, który zdobył się na rzadką w PiS próbę autorefleksji. Były premier przypomniał, że ugrupowanie stopniowo traciło poparcie. „Przekaz stał się coraz bardziej wąski” – ocenił. Zwrócił uwagę, że partia spadła z poziomu około 45 proc. do 35,5 proc. w wyborach parlamentarnych 2023 roku, a następnie jeszcze niżej. Według Morawieckiego jedną z przyczyn było „walenie we własny obóz przez część naszych ludzi”.

Można się z tą diagnozą zgadzać lub nie. Trudno jednak odmówić Morawieckiemu prawa do przedstawienia własnej oceny. Był przecież premierem przez kilka lat, współtworzył politykę PiS i ponosi za nią odpowiedzialność. Jeśli nawet on nie może publicznie mówić o problemach własnej partii, to kto właściwie może?

Czarnek najwyraźniej uważa, że najlepiej nikt. Zamiast odnieść się do argumentów byłego premiera, zaproponował partyjnym kolegom, by nie „łazikowali po mediach”. Samo użycie tego określenia jest znamienne. Nie brzmi jak zachęta do merytorycznej dyskusji, lecz jak reprymenda udzielana niesfornym podwładnym. W demokratycznej partii różnica zdań jest czymś naturalnym. W PiS coraz częściej wygląda na to, że jest traktowana jak przejaw nielojalności.

Jeszcze bardziej zaskakuje argumentacja Czarnka. Polityk przekonywał, że notowania PiS wzrosły po ogłoszeniu jego kandydatury na premiera. „Jeszcze przed 7 marca sondaże PiS były około 22–23 proc., a dzisiaj zdecydowana większość jest powyżej 25, 27, 28, nawet 30 proc.” – mówił. Nawet jeśli przyjąć te dane za punkt wyjścia, trudno uznać je za powód do triumfalizmu. Partia, która jeszcze kilka lat temu samodzielnie wygrywała wybory i marzyła o większości konstytucyjnej, dziś cieszy się z tego, że przekracza 25 proc. poparcia.

Jeszcze ciekawsze jest porównanie, którego użył Czarnek. Stwierdził, że „Mentzen nie mówi o wewnętrznych sprawach z Bosakiem”, podobnie jak „Tusk nie mówi o wewnętrznych sprawach z Hołownią”. To jednak dość ryzykowna analogia. Relacje między liderami różnych ugrupowań koalicyjnych trudno porównywać z sytuacją wewnątrz jednej partii. PiS nie jest koalicją kilku niezależnych środowisk. Jest jednym ugrupowaniem, które powinno umieć rozmawiać o własnych błędach bez traktowania każdej krytycznej wypowiedzi jak zagrożenia.

Najbardziej uderza jednak coś innego. Przez lata PiS budował swój polityczny kapitał na ostrej krytyce przeciwników. Domagał się jawności, rozliczeń i publicznych wyjaśnień. Dziś, gdy pytania dotyczą jego własnych problemów, słyszymy wezwanie do dyskrecji. Nagle okazuje się, że rozmowa o błędach szkodzi partii, a lojalność oznacza milczenie.

To nie jest oznaka siły. To oznaka niepewności. Partie pewne swojej racji nie boją się dyskusji, bo wiedzą, że potrafią obronić swoje stanowisko. Partie pogrążone w kryzysie próbują natomiast ograniczać debatę, licząc, że brak pytań rozwiąże problem. Historia pokazuje jednak, że przemilczane konflikty nie znikają. Z czasem tylko narastają.

Jeżeli PiS rzeczywiście chce odbudować zaufanie wyborców, nie potrzebuje kolejnych apeli o to, by działacze nie „łazikowali po mediach”. Potrzebuje odwagi, by odpowiedzieć na pytanie, dlaczego z partii zdobywającej ponad 40 proc. głosów stał się ugrupowaniem, które za sukces uznaje wynik w okolicach 30 proc. Milczenie tego problemu nie rozwiąże. Może jedynie sprawić, że stanie się on jeszcze bardziej widoczny.

Popularne

PILNE! 1300+ AFER PiS i Suwerennej Polski. Aktualizacja 14.02.2026 r

   Lista prawie 1300 nierozliczonych afer  za rządów PiS i...

Szokująca prawda! Znana dziennikarka ujawnia tajemnicę: Kaczyński jest potomkiem Targowicy

Gen zdrady? PiS ma poważne problemy z wizerunkiem. Znana...

„Kaczyński umiera”. Prawnik z TVP twierdzi, że prezes PiS ma nowotwór?!

Kto zastąpi prezesa? Jarosław Kaczyński ma nowotwór – twierdzi prawnik...

Szokujący film z Andrzejem Dudą. Prezydent pod wpływem ledwo trzyma się na nogach?

Czy wirus filipiński zawędrował do Pałacu Prezydenckiego? Opublikowany film...

Atak na Tuska. Służby i prokuratura grają na zmianę...

Chcą obalić Tuska! Prokuratorzy Dariusza Korneluka i służby podległe Tomaszowi...

Zemsta na Banasiu. Prokuratura stawia absurdalne zarzuty

Prokuratura dojeżdża Banasia. Marian Banaś przyczynił się do upadku rządu...

Koniec politycznego małżeństwa. Morawiecki i Ziobro zaczęli bezlitosną wojnę

Jeszcze niedawno zapewniali, że tworzą zjednoczoną drużynę, która ma...

Prezes w świecie własnych teorii. Kaczyński coraz dalej od...

Są granice politycznego sporu, których odpowiedzialny lider nie powinien...

Nawrocki blokuje, sądy toną. Żurek uderza w bezczynność Nawrockiego

Polskie sądy od lat zmagają się z przewlekłością postępowań....

Wojna z policją zamiast szacunku. Kaczyński przekroczył kolejną granicę

Są granice politycznego sporu, których odpowiedzialni przywódcy nie powinni...
REKLAMAspot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img