Jeszcze niedawno Zbigniew Ziobro występował w roli człowieka, który rozliczał innych. Przez lata jako minister sprawiedliwości i prokurator generalny budował wizerunek polityka bezkompromisowego, przekonującego, że „państwo musi być silne”, a wobec podejrzanych nie może być taryfy ulgowej. Dziś role odwróciły się w sposób, którego zapewne sam się nie spodziewał. To właśnie były szef resortu sprawiedliwości staje się bohaterem kolejnych decyzji sądów i działań prokuratury.
Sytuacja Ziobry staje się coraz trudniejsza. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zapowiedział, że jeszcze w tym tygodniu do amerykańskiego Urzędu ds. Imigracji i Egzekwowania Ceł (ICE) zostanie skierowane pismo dotyczące podstaw pobytu byłego ministra w Stanach Zjednoczonych. Równolegle przygotowywany jest również formalny wniosek o jego ekstradycję do Polski.
To już nie są polityczne deklaracje rzucane podczas konferencji prasowych. To konkretne działania procesowe, które świadczą o tym, że polskie organy ścigania zamierzają wykorzystać wszystkie dostępne instrumenty prawne, aby doprowadzić do udziału Ziobry w postępowaniu przed polskim wymiarem sprawiedliwości.
Żurek podkreślił, że dokument ekstradycyjny jest praktycznie gotowy, a jedyną formalnością pozostaje uzyskanie pisemnego uzasadnienia postanowienia sądu o zastosowaniu tymczasowego aresztu. Jak zaznaczył minister, wniosek ma zostać przygotowany tak, aby „nie pozostawił wątpliwości amerykańskiemu sądowi federalnemu”.
To ważna deklaracja. Postępowania ekstradycyjne należą do najbardziej wymagających procedur międzynarodowych. Nie wystarczą polityczne hasła ani medialne konferencje. Potrzebna jest precyzyjna argumentacja prawna. Skoro resort sprawiedliwości zapowiada przygotowanie takiego dokumentu, oznacza to, że sprawa weszła w kolejny etap.
Sam Ziobro utrzymuje, że jest ofiarą politycznych prześladowań. Nie przyznaje się do zarzutów i twierdzi, że postępowanie ma charakter polityczny. Takie prawo przysługuje każdemu podejrzanemu. Równie oczywiste jest jednak to, że o zasadności zarzutów nie decydują konferencje prasowe ani wpisy w mediach społecznościowych, lecz niezawisły sąd.
Tymczasem fakty są dla byłego ministra coraz mniej korzystne. Prokuratura zamierza postawić mu 26 zarzutów w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. W lutym sąd zgodził się na zastosowanie wobec niego tymczasowego aresztu, wskazując na argumenty przedstawione przez śledczych. Następnie obrona złożyła zażalenie, jednak 1 lipca Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał decyzję o aresztowaniu.
To oznacza, że także sąd drugiej instancji uznał, iż istnieją podstawy do stosowania tego środka zapobiegawczego. Nie przesądza to oczywiście o winie Ziobry, ale pokazuje, że jego sytuacja procesowa staje się coraz bardziej skomplikowana.
Symboliczny jest również sam przebieg wydarzeń ostatnich miesięcy. Najpierw pobyt na Węgrzech i uzyskanie tam azylu politycznego. Następnie wyjazd do Stanów Zjednoczonych, gdzie – według ustaleń prokuratury – miał wjechać na podstawie wizy dziennikarskiej. Teraz zapowiedź działań amerykańskich służb imigracyjnych i przygotowanie procedury ekstradycyjnej.
Każdy kolejny etap pokazuje, że sprawa przestaje być wyłącznie krajowym sporem politycznym. Coraz mocniej wkracza na grunt współpracy międzynarodowej organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości.
Jeszcze kilka lat temu trudno byłoby sobie wyobrazić, że człowiek, który jako minister sprawiedliwości tak zdecydowanie opowiadał o konieczności skutecznego ścigania podejrzanych i nieuchronności odpowiedzialności karnej, sam będzie przedmiotem międzynarodowych procedur prawnych.
Historia bywa przewrotna. Zasada równości wobec prawa oznacza bowiem, że te same instrumenty, które państwo stosuje wobec zwykłych obywateli, mogą zostać zastosowane również wobec byłych ministrów i najważniejszych polityków. W demokratycznym państwie prawa właśnie na tym polega wiarygodność wymiaru sprawiedliwości.
O tym, czy Zbigniew Ziobro dopuścił się zarzucanych mu czynów, rozstrzygnie dopiero sąd po przeprowadzeniu całego procesu. Już dziś można jednak stwierdzić jedno: z każdym tygodniem jego położenie prawne staje się coraz trudniejsze, a możliwości unikania konfrontacji z polskim wymiarem sprawiedliwości wydają się coraz bardziej ograniczone.











