Polskie sądy od lat zmagają się z przewlekłością postępowań. Obywatele miesiącami, a nierzadko latami czekają na rozstrzygnięcia swoich spraw. W takiej sytuacji każda decyzja, która opóźnia dopływ nowych sędziów do wymiaru sprawiedliwości, uderza przede wszystkim w zwykłych ludzi. Dlatego apel ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka do Kancelarii Prezydenta trudno uznać za polityczny gest. Jest raczej wezwaniem do wykonania obowiązków wobec państwa i jego obywateli.
Żurek poinformował, że spotkał się z grupą młodych prawników, którzy – jak podkreślił – „świetnie zdali egzamin sędziowski w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury”. To osoby, które przeszły wieloletnią drogę kształcenia, zdały wymagające egzaminy i są przygotowane do rozpoczęcia służby. Tymczasem ich zawodowy start pozostaje w zawieszeniu.
Jak wyjaśnił minister, młodzi prawnicy „czekają na zaproszenie do Pałacu Prezydenckiego. Bez tego nie mogą rozpocząć pracy w sądach”. W praktyce oznacza to, że ponad dwustu przyszłych sędziów pozostaje bez możliwości wykonywania zawodu, mimo że państwo poniosło koszty ich wyszkolenia, a sądy pilnie potrzebują nowych kadr.
Trudno znaleźć racjonalne uzasadnienie dla takiego stanu rzeczy. Każdy dzień zwłoki oznacza kolejne nierozpoznane sprawy i kolejne miesiące oczekiwania obywateli na wyroki. Żurek zwrócił uwagę na skalę problemu, przypominając, że „to duża grupa, ponad 200 osób. Gdyby wszyscy zasiedli już za stołem sędziowskim, miesięcznie mielibyśmy wydanych – uwaga – 10,5 tysiąca wyroków”. Nawet jeśli liczba ta ma charakter szacunkowy, dobrze pokazuje potencjalny wpływ nowych sędziów na funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości.
Minister nie bez powodu powiedział również, że „ci młodzi, świetni prawnicy, ratują system”. W ostatnich latach niemal każda debata o sądownictwie zaczynała się od narzekań na zbyt długie postępowania. Skoro państwo dysponuje już przygotowaną grupą osób zdolnych do orzekania, naturalnym krokiem powinno być jak najszybsze umożliwienie im rozpoczęcia pracy.
Tymczasem sytuacja, którą opisał Żurek, stawia tych młodych ludzi w niezwykle trudnym położeniu. Wielu z nich zdążyło już wynająć mieszkania w miejscowościach, gdzie mają objąć stanowiska. Zakończyli etap nauki, utracili prawo do stypendiów, a mimo to nie mogą rozpocząć wykonywania zawodu. Minister zwrócił uwagę na szczególnie przykrą konsekwencję tej sytuacji. „To naprawdę wstyd dla państwa polskiego, że ci młodzi ludzie, żeby mieć ubezpieczenie, muszą rejestrować się w urzędzie pracy jako bezrobotni” – powiedział.
Trudno nie uznać tych słów za gorzką diagnozę. Państwo inwestuje w wykształcenie przyszłych sędziów, potrzebuje ich pracy, a jednocześnie doprowadza do sytuacji, w której formalnie stają się bezrobotnymi. Taki obraz nie buduje zaufania ani do instytucji publicznych, ani do sprawności państwa.
W tej sprawie szczególna odpowiedzialność spoczywa na Kancelarii Prezydenta i samym prezydencie Karolu Nawrockim. Niezależnie od politycznych sporów wymiar sprawiedliwości powinien pozostawać poza logiką bieżącej konfrontacji. Obywatele oczekują sprawnych sądów, a nie kolejnych proceduralnych opóźnień. Każdy dzień zwłoki oznacza, że tysiące spraw pozostają nierozstrzygnięte, a ludzie dłużej czekają na wyroki dotyczące swoich rodzin, majątków czy przedsiębiorstw.
Apel Waldemara Żurka nie jest więc wyłącznie głosem ministra sprawiedliwości. To apel w imieniu obywateli, którzy mają prawo oczekiwać sprawnie działających sądów. „Apeluję do Kancelarii Prezydenta, aby jak najszybciej zaprosić ich do Pałacu Prezydenckiego. To bardzo ważne dla nas, dla wszystkich obywateli, żeby ci młodzi ludzie mogli orzekać” – podkreślił minister.
Spory polityczne są nieuniknione. Nie powinny jednak prowadzić do sytuacji, w której państwo samo blokuje ludzi gotowych służyć Rzeczypospolitej. Jeśli rzeczywiście zależy nam na sprawnym wymiarze sprawiedliwości, trudno znaleźć argument przeciwko temu, by młodzi sędziowie jak najszybciej rozpoczęli pracę. W tej sprawie liczy się nie interes polityczny, lecz interes obywateli. I właśnie dlatego apel Waldemara Żurka zasługuje na poważne potraktowanie.










