Jeszcze niedawno Mateusz Morawiecki uchodził za najbardziej prawdopodobnego następcę Jarosława Kaczyńskiego. W PiS przedstawiano go jako polityka nowoczesnego, sprawnego menedżera i człowieka zdolnego poszerzyć elektorat partii. Dziś ten obraz wyraźnie się kruszy. Najnowszy sondaż pokazuje nie tylko spadek zaufania do byłego premiera, ale także rosnące przekonanie, że jego polityczna przyszłość powinna prowadzić poza Prawem i Sprawiedliwością.
Badanie Instytutu Badań Pollster dla „Super Expressu” przynosi wyjątkowo wymowny rezultat. Na pytanie, czy Mateusz Morawiecki powinien odejść z PiS i założyć własną partię, aż 56 proc. respondentów odpowiedziało twierdząco. Co piąty ankietowany wybrał odpowiedź „zdecydowanie tak”, a kolejne 36 proc. wskazało „raczej tak”. Przeciwnego zdania jest 44 proc. badanych.
Jeszcze ciekawsze jest porównanie z wcześniejszym badaniem. Zaledwie kilka tygodni temu zwolenników odejścia Morawieckiego z PiS było wyraźnie mniej. Jak przypomina „Super Express”, poprzedni sondaż dawał jedynie 32 proc. odpowiedzi pozytywnych, podczas gdy przeciwników takiego rozwiązania było aż 68 proc.. Dzisiaj proporcje odwróciły się niemal całkowicie.
Tak gwałtowna zmiana nie bierze się z przypadku. To efekt wydarzeń ostatnich tygodni, które obnażyły skalę konfliktu pomiędzy środowiskiem Jarosława Kaczyńskiego a ludźmi skupionymi wokół byłego premiera. Stowarzyszenie Rozwój Plus, uchwały o zakazie działalności w organizacjach o charakterze politycznym, ultimata dla działaczy – wszystko to sprawiło, że PiS przestał wyglądać jak zwarta formacja gotowa do odzyskania władzy. Coraz bardziej przypomina ugrupowanie zajęte rozwiązywaniem własnych problemów.
Sam Morawiecki próbuje przekonywać, że żadnego konfliktu właściwie nie ma. W ostatnich dniach zapewniał: „Jeszcze się nie urodził taki intrygant, który podzieli mnie z Prezesem Kaczyńskim.” Deklarował również, że jego celem pozostaje jedność prawicy i wspólna walka z obecnym rządem.
Problem polega na tym, że rzeczywistość przeczy tym zapewnieniom. Gdyby relacje pomiędzy Morawieckim a kierownictwem PiS rzeczywiście były tak harmonijne, nie byłoby potrzeby organizowania kryzysowych spotkań, stawiania działaczom ultimatum ani publicznego składania deklaracji lojalności. W polityce najgłośniej o jedności mówią zwykle ci, którzy właśnie zaczynają ją tracić.
Jeszcze większym problemem byłego premiera jest jednak to, że przestał przekonywać wyborców jako polityk przyszłości. Przez lata budował wizerunek człowieka sukcesu – bankowca, menedżera i skutecznego premiera. Tymczasem kolejne badania opinii publicznej są dla niego coraz bardziej niekorzystne. Niedawno większość Polaków uznała Donalda Tuska za lepszego premiera. W innym sondażu zdecydowana większość respondentów odrzuciła pomysł głosowania na hipotetyczną partię Rozwój Plus. Teraz z kolei ponad połowa badanych uważa, że Morawiecki powinien opuścić PiS.
Paradoks tej sytuacji jest uderzający. Jeszcze kilka miesięcy temu Morawiecki był przedstawiany jako polityk zdolny uratować prawicę po Jarosławie Kaczyńskim. Dziś coraz więcej osób uważa, że najlepszym rozwiązaniem byłoby jego odejście z partii. Nie dlatego, że wyborcy widzą w nim lidera nowego ugrupowania, lecz dlatego, że obecny stan permanentnego konfliktu szkodzi zarówno PiS, jak i całej debacie publicznej.
Morawiecki znalazł się w politycznej pułapce. W PiS nie może już liczyć na pełne zaufanie kierownictwa. Poza PiS nie dysponuje wystarczającym poparciem, by zbudować silną alternatywę. W efekcie pozostaje politykiem zawieszonym pomiędzy dwoma światami – zbyt samodzielnym dla Kaczyńskiego, ale jednocześnie zbyt mocno związanym z PiS, by wiarygodnie rozpocząć nowy projekt.
Największym problemem byłego premiera jest jednak utrata politycznej inicjatywy. Dziś nie wyznacza już kierunku wydarzeń, lecz reaguje na decyzje podejmowane przez innych. Tłumaczy się z własnych działań, uspokaja nastroje i zapewnia o lojalności. To nie jest zachowanie polityka pewnego swojej pozycji.
Sondaże oczywiście nie przesądzają o przyszłości. Potrafią się zmieniać, a polityka zna spektakularne powroty. Jednak obecny trend jest dla Mateusza Morawieckiego wyjątkowo niebezpieczny. Coraz więcej Polaków uważa, że jego droga i droga PiS powinny się rozstać. A jeśli podobne przekonanie zacznie dominować również wśród wyborców samej prawicy, były premier może odkryć, że największym problemem nie będzie już konflikt z Jarosławem Kaczyńskim, lecz brak politycznego miejsca, do którego naprawdę należy.










