05 października 2026

Trzy prawice, zero przyszłości. Nawrocki nie zjednoczy tego chaosu

Karol Nawrocki coraz częściej przedstawiany jest jako przyszły „integrator prawicy”, człowiek, który połączy zwaśnione środowiska i stworzy nowy obóz zdolny do przejęcia władzy.

Brzmi to efektownie, ale przede wszystkim brzmi jak polityczna fantazja. Bo trudno zostać wielkim jednoczycielem, gdy materiał, który ma się jednoczyć, właśnie rozpada się na kawałki. A jeszcze trudniej przekonać wyborców, że receptą na kryzys jest stworzenie kolejnych partyjnych bytów wywodzących się z tego samego środowiska, które od miesięcy pogrążone jest w wojnie domowej.

Rozłam w Prawie i Sprawiedliwości nie jest przecież efektem różnicy programowej ani ideowej. To wojna ambicji, osobistych interesów i walki o wpływy. Jarosław Kaczyński poinformował, że około trzydziestu–czterdziestu parlamentarzystów związanych z Mateuszem Morawieckim utraci członkostwo w PiS po odmowie podpisania deklaracji dotyczącej politycznych stowarzyszeń. Sam prezes przyznał, że działalność Rozwoju Plus doprowadziła do podziału partii i że „jest w jakimś sensie po wszystkim”.

Jeżeli rzeczywiście „jest po wszystkim”, to trudno zrozumieć optymizm tych, którzy już dziś widzą w Karolu Nawrockim przyszłego architekta odbudowy prawicy. Prof. Antoni Dudek uważa, że prezydent będzie jednym z największych beneficjentów kryzysu. Jak stwierdził, Nawrocki ma szansę stać się „wielkim patronem zintegrowanej prawicy”, a im więcej skłóconych ugrupowań uda mu się później połączyć, tym większy będzie jego triumf.

To jednak odwracanie logiki polityki. Nie tworzy się stabilnego obozu przez mnożenie konfliktów, a następnie ogłaszanie sukcesu po ich częściowym zażegnaniu. Jeżeli z PiS wyłonią się dwie kolejne partie, każda będzie próbowała udowodnić, że to właśnie ona reprezentuje „prawdziwy” konserwatyzm, „prawdziwy” patriotyzm i „prawdziwe” dziedzictwo prawicy. W praktyce oznacza to nie współpracę, lecz jeszcze ostrzejszą rywalizację o ten sam elektorat.

Historia polskiej prawicy pokazuje zresztą, że rozłamy rzadko kończą się harmonijnym pojednaniem. Zwykle pozostawiają trwałe urazy, osobiste konflikty i wzajemne oskarżenia. Trudno wyobrazić sobie, aby liderzy nowych ugrupowań po miesiącach publicznych ataków nagle usiedli przy jednym stole tylko dlatego, że zażąda tego prezydent.

Co więcej, sam Karol Nawrocki zdaje się budować własne polityczne zaplecze. Coraz częściej mówi się o jego roli jako patrona przyszłego obozu, a nie bezstronnego arbitra. W takim układzie trudno uwierzyć, że będzie mediatorem. Znacznie bardziej prawdopodobne jest, że stanie się kolejnym uczestnikiem walki o dominację.

Niepokojące jest również przekonanie, że przyszły premier powinien być przede wszystkim „człowiekiem Nawrockiego”. Prof. Dudek zauważa, że „dla niego kluczową kwestią jest to, żeby premierem był jego człowiek, bo wtedy będzie miał naprawdę dużą władzę”. Trudno nie odnieść wrażenia, że coraz mniej mówi się o programie dla państwa, a coraz więcej o układaniu personalnych zależności i budowaniu politycznego zaplecza wokół jednej osoby.

Słusznie natomiast brzmi ostrzeżenie profesora dotyczące wyścigu po stanowisko premiera. „Każdy polityk PiS, który ma ambicje premierowskie, powinien teraz je głęboko schować i czekać na wynik wyborów w 2027 roku” – powiedział. To jedna z nielicznych diagnoz, z którą trudno polemizować. Problem polega na tym, że nikt jej nie słucha. Ambicje są dziś paliwem napędzającym cały konflikt.

Największym paradoksem obecnej sytuacji jest jednak to, że prawica zamiast przekonywać wyborców do własnych pomysłów, zajmuje się nieustannym dzieleniem własnego środowiska. Powstają nowe stowarzyszenia, nowe frakcje, nowe partie i nowi samozwańczy przywódcy. Każdy ogłasza się przyszłością obozu, ale nikt nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, po co właściwie wyborcy mają głosować na kolejną wersję tego samego projektu.

Nawrocki może marzyć o roli wielkiego integratora. Problem w tym, że polityczna jedność nie rodzi się z osobistych ambicji ani z prezydenckiego patronatu. Powstaje wtedy, gdy istnieje wspólny cel i wzajemne zaufanie. Dziś na prawicy nie widać ani jednego, ani drugiego. Widać za to trzy konkurujące ze sobą ośrodki, z których każdy uważa się za jedynego depozytariusza prawdy. To nie jest plan na zwycięstwo. To przepis na wieloletnią wojnę pod tym samym sztandarem.

Popularne

PILNE! 1300+ AFER PiS i Suwerennej Polski. Aktualizacja 14.02.2026 r

   Lista prawie 1300 nierozliczonych afer  za rządów PiS i...

Szokująca prawda! Znana dziennikarka ujawnia tajemnicę: Kaczyński jest potomkiem Targowicy

Gen zdrady? PiS ma poważne problemy z wizerunkiem. Znana...

„Kaczyński umiera”. Prawnik z TVP twierdzi, że prezes PiS ma nowotwór?!

Kto zastąpi prezesa? Jarosław Kaczyński ma nowotwór – twierdzi prawnik...

Szokujący film z Andrzejem Dudą. Prezydent pod wpływem ledwo trzyma się na nogach?

Czy wirus filipiński zawędrował do Pałacu Prezydenckiego? Opublikowany film...

PiS wreszcie wie, jak dobrze rządzić. Szkoda, że dopiero...

Prawo i Sprawiedliwość dokonało niezwykłego odkrycia. Okazuje się, że...

„Kiedy zawalczy w klatce?”. Ten żart trafił Nawrockiego prosto...

Karol Nawrocki najwyraźniej bardzo dobrze czuje się tam, gdzie...

Nawrocki w końcu się cofnął. Szczerba punktuje prezydenta

Karol Nawrocki przez tygodnie próbował przekonywać Polaków, że w...

Morawiecki już nie udaje. Wojna z PiS robi się...

Mateusz Morawiecki jeszcze niedawno był premierem rządu Prawa i...

PiS znalazło sposób na Polski Ład. Chce cofnąć własną...

Prawo i Sprawiedliwość znalazło wreszcie sposób na naprawienie Polskiego...

Ziemkiewicz coraz bardziej wulgarny. Chciał potępić brutalny język, a...

Rafał Ziemkiewicz najwyraźniej uznał, że najlepszym sposobem walki z...
REKLAMAspot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img