08 sierpnia 2026

Głowa w piasek. Kaczyński nie widzi kryzysu PiS

Rozłam w Prawie i Sprawiedliwości jest jednym z najpoważniejszych kryzysów w historii tej partii. Odejście Mateusza Morawieckiego i grupy kilkudziesięciu parlamentarzystów nie jest zwykłą zmianą personalną ani kolejnym epizodem wewnętrznych sporów. To wydarzenie, które podważa mit o monolicie budowany przez Jarosława Kaczyńskiego przez blisko ćwierć wieku.

Tym bardziej zaskakuje reakcja prezesa PiS.

Podczas pierwszego posiedzenia klubu parlamentarnego po rozłamie nie było mowy o rachunku sumienia, analizie przyczyn kryzysu czy próbie odpowiedzi na pytanie, dlaczego partia straciła znaczną część własnych posłów. Zamiast tego padło krótkie, mobilizujące hasło: „Głowa do góry! I do zwycięstwa”.

Brzmi efektownie. Problem polega na tym, że hasła nie rozwiązują problemów.

Od lat Jarosław Kaczyński budował wizerunek polityka, który zawsze ma rację, nigdy się nie myli i potrafi utrzymać żelazną dyscyplinę w swojej formacji. Tymczasem rzeczywistość brutalnie zweryfikowała ten obraz. Po przegranych wyborach, utracie władzy i narastających konfliktach wewnętrznych doszło do największego pęknięcia w historii PiS. Trudno uznać to za przypadek. Jeszcze trudniej udawać, że nic szczególnego się nie wydarzyło.

Tymczasem z relacji uczestników spotkania wynika, że atmosfera była wręcz optymistyczna. Jeden z posłów mówił: „Nastroje całkiem dobre. Wreszcie można normalnie pracować, a nie oglądać się, czy za plecami nie ma jakiegoś »kolegi«, który tylko czyha na nasze potknięcia.” Inny parlamentarzysta przekonywał: „Prezes zachęca do pracy. Jest bardzo spokojnie i merytorycznie.”

Takie wypowiedzi bardziej przypominają próbę zaklinania rzeczywistości niż jej uczciwy opis.

Każda partia polityczna ma prawo przeżywać kryzysy. Zdarzają się spory programowe, konflikty personalne czy odejścia znaczących polityków. Dojrzałe ugrupowania potrafią jednak wyciągać z takich wydarzeń wnioski. Analizują błędy, rozmawiają o przyczynach porażek i próbują odbudować zaufanie.

W PiS od lat obowiązuje jednak inna zasada. Winni są zawsze inni.

Jeżeli partia przegrywa wybory, odpowiadają za to media, przeciwnicy polityczni albo nieuczciwe okoliczności. Jeżeli dochodzi do rozłamu, winni okazują się ci, którzy odeszli. Jeżeli pojawiają się konflikty, odpowiedzialność spada na ludzi, którzy nie wytrzymali presji lub – jak sugerują niektórzy politycy PiS – kierowali się własnymi ambicjami.

Nie słychać natomiast pytania o odpowiedzialność lidera.

A przecież to Jarosław Kaczyński od ponad dwudziestu lat podejmuje najważniejsze decyzje personalne w partii. To on wskazywał kandydatów na ministrów, premierów i szefów instytucji państwowych. To on decydował o kierunku politycznym ugrupowania. Skoro przez lata przypisywał sobie sukcesy PiS, trudno dziś uciekać od odpowiedzialności za jego największy kryzys.

Hasło „Do zwycięstwa” może mobilizować najwierniejszych działaczy. Nie odpowiada jednak na pytanie, dlaczego do rozłamu w ogóle doszło. Nie wyjaśnia, dlaczego z partii odchodzą ludzie, którzy jeszcze niedawno należeli do jej ścisłego kierownictwa. Nie tłumaczy również, dlaczego PiS coraz częściej sprawia wrażenie ugrupowania skupionego wokół jednej osoby, a nie wspólnoty zdolnej do wewnętrznej dyskusji.

Największą słabością stylu przywództwa Jarosława Kaczyńskiego wydaje się właśnie niechęć do autorefleksji. Prezes od lat doskonale mobilizuje swoich zwolenników przeciwko zewnętrznym przeciwnikom, ale znacznie gorzej radzi sobie z przyjmowaniem krytyki płynącej z własnego obozu. Gdy pojawiają się poważne zastrzeżenia, łatwiej uznać krytyków za nielojalnych niż zastanowić się, czy nie mają racji.

Taka strategia może działać przez pewien czas. Historia pokazuje jednak, że partie polityczne, które przestają rozmawiać o własnych błędach i ograniczają się do wzajemnego utwierdzania w przekonaniu o własnej nieomylności, wcześniej czy później zaczynają tracić kontakt z rzeczywistością.

Dlatego największym wyzwaniem dla PiS nie jest dziś rywalizacja z nowym ugrupowaniem Mateusza Morawieckiego ani walka z Donaldem Tuskiem. Największym wyzwaniem jest odpowiedź na pytanie, czy Jarosław Kaczyński potrafi jeszcze wyciągać wnioski z porażek. Na razie wszystko wskazuje na to, że zamiast diagnozy i refleksji oferuje swoim współpracownikom jedynie kolejne bojowe hasła.

Popularne

PILNE! 1300+ AFER PiS i Suwerennej Polski. Aktualizacja 14.02.2026 r

   Lista prawie 1300 nierozliczonych afer  za rządów PiS i...

Szokująca prawda! Znana dziennikarka ujawnia tajemnicę: Kaczyński jest potomkiem Targowicy

Gen zdrady? PiS ma poważne problemy z wizerunkiem. Znana...

„Kaczyński umiera”. Prawnik z TVP twierdzi, że prezes PiS ma nowotwór?!

Kto zastąpi prezesa? Jarosław Kaczyński ma nowotwór – twierdzi prawnik...

Szokujący film z Andrzejem Dudą. Prezydent pod wpływem ledwo trzyma się na nogach?

Czy wirus filipiński zawędrował do Pałacu Prezydenckiego? Opublikowany film...

Duda milczy. Czeka na zwycięzcę wojny w PiS

Andrzej Duda po zakończeniu prezydentury zrobił dokładnie to, czego...

PiS kontra Morawiecki. Zaczyna się polowanie na posłów

Rozłam na prawicy przestaje być chwilową awanturą, a coraz...

Deportacją na front. PiS traci rozsądek

Prawo i Sprawiedliwość najwyraźniej weszło w fazę produkowania pomysłów,...

Kaczyński traci prawicę. PiS kopiuje Konfederację i przegrywa

Prawo i Sprawiedliwość ma coraz poważniejszy problem. Nie tylko...

Projekt Czarnek do kosza. Kolejny plan Kaczyńskiego zakończył się...

Jeszcze kilka miesięcy temu Przemysław Czarnek miał być nową...

Kaczyński Osaczony. Nawrocki i Morawiecki dzielą się jego upadłym...

Pogrzeb Kaczyńskiego. Jarosław Kaczyński stracił władzę, pieniądze, a teraz traci...
REKLAMAspot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img