Na prawicy trwa walka, która coraz mniej przypomina spór o program, a coraz bardziej rywalizację o osobiste wpływy. Jarosław Kaczyński i Karol Nawrocki nie ścierają się o wizję państwa, model gospodarki czy miejsce Polski w Europie. Toczą bój o przywództwo, prestiż i polityczną dominację. Problem polega na tym, że z tej wojny niewiele wynika dla obywateli. To konflikt ambicji, a nie pomysłów.
Donald Tusk trafnie zauważył, że układ sił na prawicy wyraźnie się zmienia. „Jarosław Kaczyński przegrywa to swoje przywództwo na prawicy z różnych powodów” – ocenił premier. Trudno nie dostrzec, że jeszcze kilka lat temu podobna teza wydawałaby się polityczną fantastyką. Dziś jest przedmiotem otwartej dyskusji nawet w środowiskach związanych z dawnym obozem władzy.
Na osłabienie pozycji prezesa PiS złożyło się kilka wydarzeń. Odejście Mateusza Morawieckiego wraz z grupą współpracowników, coraz wyraźniejsze podziały wewnątrz partii oraz rosnąca samodzielność Karola Nawrockiego sprawiają, że monopol Kaczyńskiego na kierowanie prawicą zaczyna pękać. Premier nie ma wątpliwości, kto jest dziś głównym beneficjentem tej sytuacji. „Z całą pewnością na prawicy zawodnikiem wagi ciężkiej jest prezydent Nawrocki” – stwierdził.
Najciekawsze jest jednak to, co powiedział chwilę później. „Moim zdaniem Kaczyński nie ma szans”. To zdanie można odczytać jako polityczną prognozę, ale także jako diagnozę końca pewnej epoki. Jarosław Kaczyński przez ponad dwie dekady niepodzielnie dominował na polskiej prawicy. Dzisiaj coraz częściej wygląda na polityka, który musi walczyć o utrzymanie pozycji we własnym obozie.
Tyle że dla zwykłych Polaków ta rywalizacja ma coraz mniejsze znaczenie. Nie dlatego, że jest nieważna politycznie, lecz dlatego, że nie niesie za sobą żadnej nowej propozycji dla kraju. Trudno wskazać choć jeden problem społeczny, który zostałby rozwiązany dzięki temu, że Kaczyński osłabi Nawrockiego albo odwrotnie. Nie skrócą się kolejki do lekarzy. Nie przybędzie mieszkań. Nie wzrosną inwestycje. Nie poprawi się poziom edukacji ani bezpieczeństwo energetyczne.
To klasyczna walka o tron.
Jeszcze kilka lat temu Prawo i Sprawiedliwość próbowało przekonywać, że reprezentuje projekt polityczny oparty na konkretnych celach. Dzisiaj coraz częściej uwagę opinii publicznej pochłaniają personalne konflikty, rozłamy, wzajemne oskarżenia i walka o wpływy. Zamiast debaty o przyszłości Polski obserwujemy polityczny serial, którego głównymi bohaterami są urażone ambicje.
Na tym tle postawa Donalda Tuska wydaje się znacznie bardziej pragmatyczna. Premier nie angażuje się w rozstrzyganie, kto powinien zostać nowym liderem prawicy. Wskazuje jedynie, że proces zmiany już trwa. To ważna różnica. Rząd powinien zajmować się przede wszystkim sprawami państwa, a nie uczestniczyć w wewnętrznych wojnach opozycji.
Oczywiście polityczna konkurencja jest naturalnym elementem demokracji. Problem pojawia się wtedy, gdy staje się celem samym w sobie. Kiedy cała energia największej partii opozycyjnej skupia się na ustalaniu, kto będzie numerem jeden, wyborcy mają prawo zapytać: a gdzie miejsce na rozmowę o Polsce?
Karol Nawrocki obejmował urząd prezydenta z deklaracją, że będzie budował wspólnotę. Tymczasem coraz częściej przedstawiany jest jako główny rywal Jarosława Kaczyńskiego w walce o przywództwo na prawicy. Sam prezes PiS przez lata budował swój autorytet na przekonaniu, że tylko on potrafi utrzymać jedność obozu. Dziś ta jedność wyraźnie się kruszy.
Być może właśnie dlatego słowa Donalda Tuska wywołały tak duże zainteresowanie. Nie dlatego, że przesądził wynik tej rywalizacji, lecz dlatego, że zwrócił uwagę na jej jałowość. Polska nie potrzebuje kolejnego pojedynku politycznych ego. Potrzebuje konkurencji programów, pomysłów i odpowiedzialnych liderów. Jeśli największym wydarzeniem na prawicy ma być wyłącznie walka o to, kto usiądzie na partyjnym tronie, to trudno oczekiwać, że skorzystają na tym obywatele. Z pustych ambicji nie rodzą się dobre reformy. Rodzi się jedynie kolejny rozdział politycznej wojny, w której najważniejszą ofiarą staje się interes państwa.










