15 września 2026

Ucieczka Romanowskiego ma swoją cenę. Rosyjski trop coraz mocniejszy

Sprawa Marcina Romanowskiego zaczyna przypominać polityczny thriller, tyle że jego stawką nie jest już wyłącznie odpowiedzialność byłego wiceministra sprawiedliwości za wydarzenia z czasów rządów PiS. Jeśli potwierdzi się, że poseł rzeczywiście przebywa w Naddniestrzu i posługuje się dokumentami przygotowanymi przy udziale tamtejszych struktur, pojawiają się pytania znacznie poważniejsze niż te dotyczące samego Funduszu Sprawiedliwości.

Romanowski zamiast stanąć przed polskim wymiarem sprawiedliwości, coraz bardziej komplikuje swoją sytuację. W środę do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynął jego wniosek o wydanie listu żelaznego. Problem w tym, że przesyłka została nadana w Tyraspolu, stolicy separatystycznego Naddniestrza, a na dokumencie znalazł się również tamtejszy adres.

Prokuratura zachowuje ostrożność. Jej rzecznik Przemysław Nowak przyznał, że śledczy nie mają pewności, czy Romanowski rzeczywiście znajduje się na tym terytorium. Sam fakt pojawienia się Tyraspola w dokumentach powinien jednak budzić poważne zainteresowanie.

Naddniestrze nie jest przecież zwyczajnym miejscem politycznej emigracji. To separatystyczny region Mołdawii, w którym od lat obecne są rosyjskie wojska i wpływy rosyjskich służb. Dlatego pytania postawione przez senatora Krzysztofa Kwiatkowskiego są zasadne, nawet jeśli jego najbardziej kategoryczne wnioski wymagają jeszcze potwierdzenia.

– „Nie mam żadnych wątpliwości, że jeżeli pan Romanowski jest w Naddniestrzu (…) to jest już decyzja służb i służby nie podejmują takich decyzji, nie wystawiając za to rachunków” – powiedział Kwiatkowski.

To właśnie jest sedno problemu. Romanowski przez lata nie był szeregowym urzędnikiem. Jako wiceminister sprawiedliwości należał do kierownictwa jednego z najważniejszych resortów państwa. Miał dostęp do informacji dotyczących funkcjonowania aparatu państwowego, mechanizmów podejmowania decyzji i politycznego zaplecza ówczesnej władzy.

Jeśli dziś rzeczywiście korzysta z pomocy struktur funkcjonujących na terytorium pozostającym pod silnym wpływem Rosji, sytuacja staje się politycznie groteskowa, a z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa – potencjalnie bardzo poważna.

Kwiatkowski postawił pytanie jeszcze ostrzej.

– „Nie polskie służby, nie polskie sądy, to jakie służby przygotowały dokumenty, którymi posługuje się Romanowski? Dla mnie odpowiedź jest jedna: ruskie służby” – mówił senator KO.

To na razie polityczna ocena, nie ustalony fakt. Ale sam Romanowski zrobił wiele, by takie podejrzenia mogły się pojawić. Polityk, który twierdzi, że jest ofiarą prześladowania, powinien być szczególnie zainteresowany przejrzystością swojej sytuacji. Tymczasem każdy kolejny etap tej historii rodzi więcej pytań niż odpowiedzi.

Jeszcze mocniej brzmi określenie Kwiatkowskiego, że Romanowski dokonał swoistego „autodonosu”. Senator sparafrazował jego sytuację słowami: „Tak, jestem na pasku służb, ruskich służb, które przygotowały mi paszport, którym się posługuję”.

Oczywiście bez dowodów nie można stwierdzić, że Romanowski współpracuje z rosyjskimi służbami. Można jednak stwierdzić coś innego: były wiceminister sam doprowadził do sytuacji, w której takie pytania są dziś stawiane publicznie i brzmią poważnie.

Najbardziej kompromitujące jest jednak co innego. Człowiek, który współtworzył system wymiaru sprawiedliwości pod rządami PiS, dziś sam robi wszystko, by przed tym wymiarem sprawiedliwości nie stanąć na normalnych zasadach. Zamiast przyjechać do Polski, przedstawić swoje argumenty i walczyć o oczyszczenie nazwiska przed sądem, prowadzi polityczno-prawną partyzantkę z zagranicy.

Jeżeli Romanowski uważa zarzuty za bezpodstawne, powinien być pierwszym zainteresowanym ich rozstrzygnięciem. Każdy miesiąc spędzony poza krajem, każdy egzotyczny adres i każdy dokument pochodzący z miejsc takich jak Tyraspol osłabiają jego wiarygodność.

A jeśli rzeczywiście znalazł schronienie w Naddniestrzu, sytuacja zaczyna przekraczać granice zwykłego politycznego skandalu. Były członek kierownictwa polskiego Ministerstwa Sprawiedliwości nie powinien pozostawiać najmniejszych wątpliwości, komu zawdzięcza dokumenty, ochronę i możliwość swobodnego działania.

Romanowski chciał być przedstawiany jako ofiara politycznych represji. Coraz bardziej wygląda jednak na polityka, który uciekając przed odpowiedzialnością, wpędza się w jeszcze większe kłopoty.

Popularne

PILNE! 1300+ AFER PiS i Suwerennej Polski. Aktualizacja 14.02.2026 r

   Lista prawie 1300 nierozliczonych afer  za rządów PiS i...

Szokująca prawda! Znana dziennikarka ujawnia tajemnicę: Kaczyński jest potomkiem Targowicy

Gen zdrady? PiS ma poważne problemy z wizerunkiem. Znana...

„Kaczyński umiera”. Prawnik z TVP twierdzi, że prezes PiS ma nowotwór?!

Kto zastąpi prezesa? Jarosław Kaczyński ma nowotwór – twierdzi prawnik...

Szokujący film z Andrzejem Dudą. Prezydent pod wpływem ledwo trzyma się na nogach?

Czy wirus filipiński zawędrował do Pałacu Prezydenckiego? Opublikowany film...

Kiedyś PiS szydził z „ciamajdanu”. Dziś sam urządza go...

Władysław Kosiniak-Kamysz znalazł chyba najlepsze określenie na to, co...

Morawiecki straszy wojną, żeby uderzyć w Tuska. Niebezpieczna gra...

Są granice politycznej walki, których odpowiedzialny były premier nie...

Nawrocki blokuje, kierowcy płacą. Diesel przebija 9 zł

Dziewięć złotych za litr oleju napędowego jeszcze niedawno brzmiałoby...

230 milionów dolarów i ani baryłki ropy. Kłopotliwe dziedzictwo...

Przez lata Daniel Obajtek był przedstawiany przez PiS jako...

Obajtek, Orlen i miliardy. Tak kończy się legenda „menedżera...

Przez lata Daniel Obajtek był przedstawiany przez PiS jako...

NEUCA płaciła. Teraz zastrasza dziennikarza

NEUCA zna cenę słowa. Za felieton prezesa Naczelnej Izby...
REKLAMAspot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img