05 października 2026

Romanowski wzywa Tuska na świadka. Polityczny spektakl zamiast powrotu do Polski

Wniosek obrońcy Marcina Romanowskiego o przesłuchanie Donalda Tuska wygląda bardziej jak próba wciągnięcia premiera do politycznego spektaklu niż sposób na wyjaśnienie kluczowych okoliczności sprawy. Obrona chce, aby szef rządu potwierdził, że były wiceminister sprawiedliwości przebywa poza Polską i Unią Europejską. Tyle że miejsce pobytu poszukiwanego powinno być ustalane przede wszystkim na podstawie informacji służb, dokumentów granicznych i międzynarodowej współpracy, a nie poprzez widowiskowe przesłuchiwanie premiera.

Oczywiście każdy podejrzany ma prawo do obrony, a jego pełnomocnik może składać wnioski dowodowe. O ich przydatności zdecyduje niezależny sąd. Nie wolno również zapominać, że Romanowski jest podejrzanym, a zarzuty dotyczące między innymi udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i ustawiania konkursów Funduszu Sprawiedliwości nie są prawomocnym wyrokiem. Poszanowanie tych zasad nie wymaga jednak uznania każdego pomysłu obrony za rozsądny, konieczny czy wolny od politycznej kalkulacji.

Donald Tusk powiedział, że według informacji służb państw regionu współpracujących z Polską Romanowski „na 99 proc.” znajduje się w Tyraspolu. Premier nie twierdził zatem, że sam widział polityka ani że prowadził czynności operacyjne. Przekazał publicznie ocenę uzyskaną od instytucji państwowych i pozostawił margines niepewności. Próba uczynienia z niego osobowego źródła dowodowego może więc prowadzić jedynie do powtórzenia informacji, które powinny być dostępne sądowi w bardziej bezpośredniej, urzędowej formie.

Co więcej, z pisma oraz koperty dotyczących wniosku o list żelazny wynikało, że przesyłkę nadano w Tyraspolu. To właśnie dokumenty, ich pochodzenie, zabezpieczenie i ewentualne dane operacyjne powinny być analizowane. Premier nie jest ani pocztowym ekspertem, ani funkcjonariuszem śledzącym drogę przesyłki. Wzywanie go do sądu tylko dlatego, że skomentował ustalenia służb, grozi zamianą postępowania w scenę dla kolejnej politycznej awantury.

Trudno nie zauważyć wygodnej dla Romanowskiego konstrukcji tego manewru. Człowiek poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania, wcześniej objęty listem gończym, domaga się gwarancji w postaci listu żelaznego, a jego obrona chce angażować premiera w potwierdzanie, że rzeczywiście pozostaje poza zasięgiem polskich organów. Zamiast prostego gestu, czyli powrotu i stawienia się przed wymiarem sprawiedliwości, otrzymujemy mnożenie wniosków, sporów oraz komunikatów.

Prokuratura Krajowa sprzeciwia się wydaniu listu żelaznego. Jej rzecznik, prokurator Przemysław Nowak, stwierdził, że „dotychczasowa postawa procesowa Marcina Romanowskiego nie daje rękojmi przestrzegania warunków ewentualnego listu żelaznego”. To argument poważny. Według prokuratury polityk kwestionował legalność działań organów, wyjechał z Polski, następnie opuścił Węgry, by uniknąć zatrzymania, oraz publicznie deklarował brak zamiaru powrotu. Obrona może te twierdzenia podważać, ale trudno oczekiwać, że przesłuchanie Tuska rozwiąże problem wiarygodności podejrzanego.

Premier zasługuje w tej sytuacji na poparcie, ponieważ nie pozwala sprowadzić sprawy do opowieści o rzekomo bezbronnym politycznym uchodźcy. Tusk przypomina, że państwo ma prawo ścigać osobę podejrzaną o poważne nieprawidłowości i korzystać z pomocy zagranicznych partnerów. Jego komunikat o Tyraspolu zwiększył presję na wyjaśnienie miejsca pobytu Romanowskiego. To presja uzasadniona interesem publicznym, pod warunkiem dalszego opierania się na sprawdzalnych materiałach.

Sąd powinien spokojnie ocenić, czy zeznania premiera mogą wnieść do sprawy cokolwiek, czego nie da się uzyskać od właściwych służb. Jeżeli odpowiedź brzmi „nie”, wniosek należy oddalić bez budowania wokół niego medialnego przedstawienia. Wymiar sprawiedliwości ma ustalać fakty, a nie zapewniać scenografię politycznym strategiom.

Ten wniosek ma też niebezpieczny wymiar ustrojowy. Jeśli każda wypowiedź premiera o danych przekazanych przez służby miałaby prowadzić do jego przesłuchania, politycy mogliby obciążać szefa rządu postępowaniami. Kontrola władzy jest konieczna, lecz musi służyć ustalaniu prawdy, nie tworzeniu widowiska i odwracaniu uwagi od zachowania osoby poszukiwanej.

Najbardziej przekonującym świadkiem miejsca pobytu Romanowskiego byłby zresztą sam Romanowski, stojący przed polskim sądem. Dopóki tego unika, kolejne proceduralne pomysły będą wyglądały jak zasłona dymna. Donald Tusk nie powinien być wykorzystywany do legitymizowania tej taktyki. Premier wykonał swój obowiązek, przekazując opinii publicznej informacje pochodzące od współpracujących służb. Teraz instytucje powinny działać, sąd rozstrzygać, a podejrzany odpowiedzieć na zarzuty w normalnym postępowaniu, zamiast reżyserować je z bezpiecznej odległości.

Popularne

PILNE! 1300+ AFER PiS i Suwerennej Polski. Aktualizacja 14.02.2026 r

   Lista prawie 1300 nierozliczonych afer  za rządów PiS i...

Szokująca prawda! Znana dziennikarka ujawnia tajemnicę: Kaczyński jest potomkiem Targowicy

Gen zdrady? PiS ma poważne problemy z wizerunkiem. Znana...

„Kaczyński umiera”. Prawnik z TVP twierdzi, że prezes PiS ma nowotwór?!

Kto zastąpi prezesa? Jarosław Kaczyński ma nowotwór – twierdzi prawnik...

Szokujący film z Andrzejem Dudą. Prezydent pod wpływem ledwo trzyma się na nogach?

Czy wirus filipiński zawędrował do Pałacu Prezydenckiego? Opublikowany film...

„Kiedy zawalczy w klatce?”. Ten żart trafił Nawrockiego prosto...

Karol Nawrocki najwyraźniej bardzo dobrze czuje się tam, gdzie...

Nawrocki w końcu się cofnął. Szczerba punktuje prezydenta

Karol Nawrocki przez tygodnie próbował przekonywać Polaków, że w...

Morawiecki już nie udaje. Wojna z PiS robi się...

Mateusz Morawiecki jeszcze niedawno był premierem rządu Prawa i...

PiS znalazło sposób na Polski Ład. Chce cofnąć własną...

Prawo i Sprawiedliwość znalazło wreszcie sposób na naprawienie Polskiego...

Ziemkiewicz coraz bardziej wulgarny. Chciał potępić brutalny język, a...

Rafał Ziemkiewicz najwyraźniej uznał, że najlepszym sposobem walki z...

Kaczyński tęskni za „długą i udaną drogą”. O rachunku...

Jarosław Kaczyński ma już gotową opowieść gospodarczą na następne...
REKLAMAspot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img