Polacy nie mają większych złudzeń co do podstawowego obowiązku Marcina Romanowskiego: były wiceminister sprawiedliwości powinien stanąć przed polskimi organami i odpowiedzieć na stawiane mu zarzuty. Najnowszy sondaż SW Research pokazuje, że największa grupa badanych popiera jego przymusowe sprowadzenie do kraju. To ważny sygnał społeczny, choć wyniku nie należy upraszczać ani przedstawiać jako jednomyślnego werdyktu w sprawie winy polityka.
Romanowski jest podejrzanym w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura zarzuca mu między innymi udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz ustawianie konkursów finansowanych z funduszu. Są to zarzuty poważne, lecz pozostają zarzutami, dopóki niezależny sąd nie wyda prawomocnego wyroku. Domniemanie niewinności obowiązuje każdego, również polityka budzącego silne emocje. Nie oznacza jednak prawa do unikania postępowania i pozostawania poza zasięgiem wymiaru sprawiedliwości.
Ponieważ służby nie mogły znaleźć byłego wiceministra, Sąd Okręgowy w Warszawie wydał za nim Europejski Nakaz Aresztowania na wniosek prokuratury. Sam ten fakt pokazuje, że sprawa dawno przestała być zwykłym konfliktem komunikacyjnym między politykiem a śledczymi. Państwo uruchomiło formalne mechanizmy międzynarodowej współpracy, aby doprowadzić podejrzanego przed sąd. Romanowski może kwestionować zarzuty, legalność czynności oraz argumentację prokuratury, ale właściwym miejscem takiego sporu jest sala sądowa.
W badaniu przeprowadzonym dla portalu zero.pl ankietowanych zapytano: „Czy służby specjalne powinny przymusowo sprowadzić Marcina Romanowskiego do Polski?”. Odpowiedź „tak” wybrało 47,7 procent uczestników. Przeciw było 20,6 procent, natomiast 31,7 procent nie miało zdania. Zwolenników przymusowego sprowadzenia jest więc ponad dwukrotnie więcej niż jego przeciwników. To nie bezwzględna większość wszystkich badanych, lecz wyraźnie dominujące stanowisko wśród przedstawionych odpowiedzi.
Ten rezultat można odczytać jako społeczne zmęczenie opowieścią, w której polityk pełniący wcześniej wysoką funkcję w Ministerstwie Sprawiedliwości pozostaje nieuchwytny, a wokół jego sytuacji narastają kolejne proceduralne i polityczne spory. Obywatele mogą nie znać szczegółów akt, lecz rozumieją prostą zasadę: jeśli państwo stawia poważne zarzuty i wydaje nakaz aresztowania, podejrzany powinien skorzystać z prawa do obrony przed właściwym sądem, a nie z bezpiecznej odległości.
Szczególnie wymowne jest zestawienie 47,7 procent poparcia z 20,6 procent sprzeciwu. Obrońcy Romanowskiego mogą przedstawiać go jako ofiarę politycznego odwetu, ale narracja ta nie przekonała największej części respondentów. Polacy najwyraźniej odróżniają domniemanie niewinności od przywileju niedostępności. Można uważać człowieka za niewinnego, a jednocześnie wymagać, by stawił się przed organami, złożył wyjaśnienia i podporządkował legalnym decyzjom procesowym.
Nie wolno jednak ignorować niemal jednej trzeciej niezdecydowanych. Wynik 31,7 procent pokazuje, że wiele osób nie posiada wystarczających informacji, nie ufa żadnej ze stron albo nie chce przesądzać, czy do sprowadzenia powinny zostać użyte służby specjalne. To argument za większą przejrzystością działań prokuratury i odpowiedzialnym językiem polityków. Państwo powinno wyjaśniać podstawy swoich decyzji, nie organizować medialnego polowania.
Metodologia badania także ma znaczenie. Sondaż przeprowadzono w dniach 18–19 sierpnia 2026 roku metodą internetowych wywiadów CAWI na panelu SW Panel. Wzięło w nim udział 809 dorosłych, a próbę dobrano kwotowo według płci, wieku i wielkości miejscowości. Jest to fotografia opinii z konkretnego momentu, obciążona typowymi ograniczeniami badań sondażowych, a nie referendum ani orzeczenie sądu.
Mimo tych zastrzeżeń przekaz pozostaje czytelny. Największa grupa Polaków nie akceptuje sytuacji, w której były przedstawiciel kierownictwa resortu sprawiedliwości unika bezpośredniej konfrontacji z wymiarem sprawiedliwości. Romanowski powinien wrócić, bronić swoich racji i oczyszczać nazwisko w przewidzianej prawem procedurze. Jeśli uważa zarzuty za bezpodstawne, tym bardziej powinien dążyć do ich formalnego obalenia.
Im dłużej polityk unika osobistego udziału w postępowaniu, tym trudniej przekonać opinię publiczną, że chodzi wyłącznie o ochronę jego podstawowych praw procesowych.
Państwo prawa nie może orzekać winy sondażami, ale może oczekiwać równości wobec procedur. Badani nie wydali Romanowskiemu wyroku. Powiedzieli natomiast, że immunitet politycznej narracji nie powinien zastępować obecności przed sądem. To dla byłego wiceministra najważniejsza wiadomość: społeczeństwo słucha jego obrońców, lecz w znacznej części nie kupuje opowieści, według której najlepszą obroną jest pozostawanie poza krajem.











