Rafał Trzaskowski powiedział właściwie tylko to, co coraz wyraźniej widać gołym okiem. Wokół sprawy Zondacrypto robi się coraz goręcej, prokuratura mówi o przełomie w śledztwie, pojawiają się informacje o nowych dowodach i nowych podejrzanych, a politycy prawicy reagują z rosnącą nerwowością. „Dzisiaj widać totalną panikę po stronie polityków prawicy” – ocenił prezydent Warszawy. I trudno uznać tę diagnozę za przesadzoną.
Bo problem PiS polega dziś na tym, że afera przestaje być abstrakcyjną historią o kryptowalutach. Coraz częściej pojawiają się w niej politycy, fundacje, pieniądze, kontakty biznesowe i regulacje, nad którymi pracowało państwo. Trzaskowski zauważył, że „mnóstwo polityków PiS-u było powiązanych w jakiś dziwny sposób z człowiekiem, który jest odpowiedzialny za całą aferę Zondacrypto” oraz że firma „bardzo często finansowała czy wspierała przedsięwzięcia, które były powiązane z polską prawicą”.
To właśnie wymaga wyjaśnienia. Nie politycznymi oświadczeniami i nie kolejnymi konferencjami prasowymi, podczas których PiS będzie przekonywał, że wszystko jest spiskiem Donalda Tuska. Potrzebne są dokumenty, przelewy, zeznania i ustalenia prokuratury. A tych może w najbliższym czasie pojawić się więcej. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek mówi już przecież o „przełomie” w śledztwie, nowych podejrzanych i nowych dowodach.
Trzaskowski bardzo rozsądnie dodaje: „To naprawdę bardzo, bardzo źle wygląda. I myślę, że stąd ta panika. Zresztą zobaczymy w ciągu najbliższych tygodni, miesięcy, jakie rewelacje jeszcze ujrzą świat”. I właśnie ta ostatnia część zdania może być dla polityków prawicy najbardziej niewygodna. Oni wiedzą przecież znacznie lepiej niż opinia publiczna, kto z kim się spotykał, kto z kim rozmawiał i jakie relacje łączyły ludzi polityki ze środowiskiem Zondacrypto.
Na dodatek do Sejmu wraca sprawa prezydenckiego weta do ustawy regulującej rynek kryptoaktywów. Marszałek Włodzimierz Czarzasty zapowiedział, że głosowanie odbędzie się podczas najbliższego posiedzenia Sejmu. To ważny moment, bo parlamentarzyści będą musieli wreszcie jasno powiedzieć, czy chcą większej kontroli rynku, czy nadal będą bronili decyzji Karola Nawrockiego.
Czarzasty użył słów niezwykle ostrych. „Odrzucenie tego weta to jest odrzucenie działań mafijnych z morderstwem w tle” – powiedział. Mówił również o odrzuceniu „łapownictwa”, „matactw” i „przyzwolenia na oszukiwanie ludzi”. To oczywiście polityczna ocena, nie wyrok sądu. Ale pokazuje, jak daleko zaszła już ta sprawa i jak ogromny ciężar polityczny zaczyna spadać na tych, którzy blokowali regulację rynku.
Jeszcze mocniejsze było pytanie skierowane bezpośrednio do prezydenta: „Panie prezydencie, nie wiem, co motywowało panem, że trzy razy pan wetował tę ustawę. Coraz więcej faktów wskazuje na to, że mógł pan to robić nieprzypadkowo”.
PiS zapewne odpowie, że to insynuacje i polityczna nagonka. Tyle że po trzech wetach, coraz liczniejszych doniesieniach o kontaktach świata kryptowalut z prawicą oraz przyspieszającym śledztwie samo oburzenie już nie wystarczy.
Trzaskowski ma więc rację: ta historia wygląda coraz gorzej. I właśnie dlatego politycy PiS powinni przestać krzyczeć o spisku, a zacząć odpowiadać na pytania.
Bo panika nigdy nie jest dobrą strategią. Zwłaszcza gdy prokuratura właśnie otwiera kolejne teczki.











