Sprawa Marcina Romanowskiego coraz wyraźniej przestaje być wyłącznie problemem jednego polityka. Staje się problemem całego Prawa i Sprawiedliwości, które przez miesiące próbowało przedstawiać byłego wiceministra sprawiedliwości jako ofiarę politycznych prześladowań. Najnowszy sondaż pokazuje jednak, że większość Polaków widzi tę historię zupełnie inaczej.
Według badania United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski aż 54,2 proc. respondentów uważa, że ucieczka Romanowskiego obciąża PiS. Tylko 29,9 proc. jest przeciwnego zdania, a 15,9 proc. nie ma opinii. To wynik bardzo niekorzystny dla partii Jarosława Kaczyńskiego, bo pokazuje, że narracja o „politycznym uchodźcy” nie przebiła się poza twardy partyjny elektorat.
Romanowski jest podejrzany w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura zarzuca mu popełnienie szeregu przestępstw, on sam zaprzecza i przekonuje, że sprawa ma charakter polityczny. Ma oczywiście prawo do obrony i korzysta z domniemania niewinności. Problem w tym, że zamiast wrócić do Polski i bronić swoich racji przed sądem, wybrał pozostawanie poza zasięgiem polskiego wymiaru sprawiedliwości.
I właśnie tego PiS nie potrafi przekonująco wyjaśnić. Partia, która przez lata mówiła o szacunku dla państwa, sądów i prawa, dziś broni polityka, który nie chce stanąć przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Trudno później dziwić się, że wyborcy widzą w tej historii coś więcej niż osobisty problem Romanowskiego.
Najbardziej wymowne są zresztą proporcje odpowiedzi. „Zdecydowanie tak” – czyli że sprawa obciąża PiS – odpowiada 29,8 proc. badanych, a kolejne 24,4 proc. wybiera odpowiedź „raczej tak”. To nie jest niewielka przewaga ani statystyczny przypadek. Większość społeczeństwa najwyraźniej uznaje, że partia ponosi polityczną odpowiedzialność za zachowanie człowieka, który przez lata należał do jej obozu władzy.
Wśród wyborców koalicji rządzącej ocena jest jeszcze bardziej jednoznaczna: 84 proc. uważa, że sprawa Romanowskiego obciąża PiS. Ale znacznie ciekawsze jest to, że nawet wśród wyborców opozycji aż 35 proc. odpowiada podobnie. Oznacza to, że problem zaczyna wykraczać poza prosty podział „rząd kontra PiS”. Nawet część ludzi niechętnych obecnej władzy ma najwyraźniej trudność z zaakceptowaniem sytuacji, w której polityk unika postępowania, a jego partia przedstawia go niemal wyłącznie jako bohatera represjonowanego przez system.
PiS sam wpędził się w tę pułapkę. Zamiast powiedzieć Romanowskiemu: wróć, broń się, przedstaw dowody i oczyść swoje nazwisko przed sądem, partia konsekwentnie budowała wokół niego polityczną legendę. Im dłużej jednak były wiceminister pozostaje poza Polską, tym mniej przekonująco brzmią wielkie słowa o prześladowaniu, a coraz bardziej naturalnie pojawia się proste pytanie: skoro jest niewinny, dlaczego nie wraca?
Romanowski może oczywiście twierdzić, że nie ufa polskiemu wymiarowi sprawiedliwości. PiS może powtarzać, że mamy do czynienia z polityczną zemstą. Ale takie deklaracje nie zastępują procesu, dowodów ani wyroku. W państwie prawa to sąd, a nie konferencja prasowa partyjnych kolegów, powinien rozstrzygać o winie lub niewinności.
Dlatego ten sondaż jest dla PiS znacznie poważniejszym ostrzeżeniem, niż mogłoby się wydawać. Pokazuje, że w sprawie Romanowskiego partia coraz bardziej mówi sama do siebie. Jej najwierniejsi wyborcy być może nadal wierzą w opowieść o prześladowaniach, ale większość Polaków widzi przede wszystkim polityka, który nie chce stanąć przed polskim sądem.
Romanowski uciekł od odpowiedzialności procesowej. PiS nie ucieknie jednak od odpowiedzialności politycznej. I właśnie tę różnicę Polacy zaczynają dostrzegać coraz wyraźniej.











