15 września 2026

PiS domaga się prawdy o Zondacrypto. Niech zacznie od własnych ludzi

Jacek Sasin jest człowiekiem wielu talentów. Zna się na gospodarce, energetyce, wyborach, samorządach, spółkach Skarbu Państwa, bezpieczeństwie i oczywiście na wszystkich błędach Donalda Tuska. Przez lata trudno było znaleźć wydarzenie, którego były wicepremier nie potrafiłby skomentować. Tym bardziej fascynujące jest więc pytanie: gdzie podział się Jacek Sasin, kiedy nad Prawem i Sprawiedliwością zaczęły zbierać się chmury związane z Zondacrypto?

Sasin oczywiście nie zniknął fizycznie. Nadal jest politykiem PiS, nadal udziela się publicznie i najwyraźniej uczestniczy w partyjnej strategii dotyczącej afery. Problem polega na czymś innym. Człowiek, który zwykle z ogromną łatwością domaga się rozliczania przeciwników, nie wykazuje podobnego entuzjazmu, gdy pytania zaczynają dotyczyć jego własnego środowiska i dawnych znajomości.

Jedną z nich jest Radosław Piesiewicz. Sasin zna go od lat i sam przyznawał publicznie, że w przeszłości pożyczał od niego pieniądze. Nie ma w tym oczywiście niczego nagannego, jeżeli wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Ciekawsze jest coś innego. Kiedy pytano Sasina o związki Piesiewicza z Zondacrypto, odpowiedział z właściwą sobie dezynwolturą: „Co mnie to obchodzi?”.

Otóż teraz powinno obchodzić.

Nie dlatego, że wieloletnia znajomość z Piesiewiczem czyni Sasina odpowiedzialnym za jego działania. Takiego wniosku wyciągać nie wolno. Ale skoro PiS chce przedstawiać Zondacrypto jako gigantyczną aferę wymagającą komisji śledczej, przesłuchań i politycznych rozliczeń, to dobrze byłoby zacząć stosować własne standardy również do ludzi znajdujących się po swojej stronie.

Tym bardziej że Sasin miał należeć do zwolenników powołania komisji śledczej w sprawie Zondacrypto. Świetnie. Niech więc komisja powstanie i niech pyta wszystkich. Nie tylko Tuska, ministrów obecnego rządu czy polityków Koalicji Obywatelskiej, ale również ludzi PiS, polityków związanych z dawną Zjednoczoną Prawicą oraz osoby, które utrzymywały kontakty z bohaterami tej historii.

Wtedy może zrobić się naprawdę interesująco.

PiS ma bowiem coraz większy problem z Zondacrypto właśnie dlatego, że sprawa nie daje się łatwo zamknąć w wygodnej opowieści o winie Tuska. Pojawia się Michał Moskal, pojawiają się jego kontakty z Przemysławem Kralem, pojawia się Piesiewicz, pojawiają się pytania o polityczne relacje i regulacje dotyczące rynku kryptowalut. Kolejne elementy tej układanki prowadzą zbyt blisko prawej strony sceny politycznej, aby można było wszystko przykryć konferencją prasową o błędach obecnego rządu.

I właśnie tutaj zaczyna się problem Sasina. Były wicepremier jest znakomity w roli oskarżyciela. Znacznie mniej przekonująco wypada, kiedy sam powinien spokojnie odpowiedzieć na kilka pytań. Jak wyglądały jego relacje z Piesiewiczem? Czy wspierał jego polityczną i publiczną karierę? Co wiedział o jego kontaktach biznesowych? Kiedy po raz pierwszy usłyszał o Zondacrypto?

To nie są oskarżenia. To dokładnie takie pytania, jakie politycy PiS z ogromną ochotą zadawaliby politykowi Platformy, gdyby nazwiska zamieniły się miejscami.

Dlatego odpowiedź „co mnie to obchodzi?” jest dziś tak kompromitująca. PiS przez lata budowało własny wizerunek na przekonaniu, że inni mają odpowiadać nie tylko za swoje decyzje, lecz czasami nawet za ludzi, których kiedyś spotkali. Gdy podobna metoda zaczyna być stosowana wobec polityków Kaczyńskiego, nagle słyszymy o manipulacjach, nagonce i próbach uderzenia w prawicę.

Zondacrypto może więc przynieść jedną pożyteczną rzecz: test symetrii. Jeśli Sasin chce komisji śledczej, niech pierwszy przed nią usiądzie i spokojnie odpowie na wszystkie pytania dotyczące własnej wiedzy i znajomości. Jeśli PiS żąda pełnego wyjaśnienia afery, niech zaakceptuje możliwość, że wyjaśnianie może zaprowadzić także na Nowogrodzką.

Bo Jacek Sasin nie musi wiedzieć wszystkiego. Nie musi odpowiadać za cudze decyzje i nie wolno przypisywać mu cudzych działań tylko dlatego, że kogoś znał. Ale człowiek, który przez lata tak chętnie rozliczał wszystkich dookoła, nie powinien być zdziwiony, kiedy pewnego dnia ktoś odpowie mu jego własną metodą.

I zapyta po prostu: panie Sasin, a co pan właściwie wiedział?

Popularne

PILNE! 1300+ AFER PiS i Suwerennej Polski. Aktualizacja 14.02.2026 r

   Lista prawie 1300 nierozliczonych afer  za rządów PiS i...

Szokująca prawda! Znana dziennikarka ujawnia tajemnicę: Kaczyński jest potomkiem Targowicy

Gen zdrady? PiS ma poważne problemy z wizerunkiem. Znana...

„Kaczyński umiera”. Prawnik z TVP twierdzi, że prezes PiS ma nowotwór?!

Kto zastąpi prezesa? Jarosław Kaczyński ma nowotwór – twierdzi prawnik...

Szokujący film z Andrzejem Dudą. Prezydent pod wpływem ledwo trzyma się na nogach?

Czy wirus filipiński zawędrował do Pałacu Prezydenckiego? Opublikowany film...

Nowy kłopot PiS. Poseł miał wynieść dokumenty

Prawo i Sprawiedliwość ma kolejny kłopot z jednym ze...

Piesiewicz zostaje w areszcie. Zondacrypto uderza w człowieka związanego...

Radosław Piesiewicz pozostanie w tymczasowym areszcie. Sąd Okręgowy w...

Macierewicz znów przekracza granice. Kierwiński mówi: dość

Antoni Macierewicz najwyraźniej nie potrafi zniknąć z pierwszych stron...

Przydacz atakuje Sikorskiego. Zamiast argumentów ma w zanadrzu tylko...

Marcin Przydacz postanowił przyjść z odsieczą Karolowi Nawrockiemu w...

Morawiecki odszedł z PiS. Większości Polaków jest to obojętne

Na prawicy trwa dziś spektakl, który jego uczestnikom wydaje...

Pałac znów przekracza granice. Sikorski uderza w Nawrockiego

Karol Nawrocki coraz chętniej zachowuje się tak, jakby Pałac...
REKLAMAspot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img