10 października 2026

Moskal tłumaczy się z Ibizy. Grabowski: „To są tłumaczenia dla idiotów”

Michał Moskal chciał zamknąć sprawę jednym oświadczeniem. Spotkał się z Przemysławem Kralem tylko raz, żadnej współpracy nie było, żadnych pieniędzy nie przyjęto, a cała medialna „bomba” miała okazać się „kapiszonem”. Problem w tym, że im dłużej poseł tłumaczy swoją wizytę na Ibizie, tym więcej pojawia się pytań, a nie mniej. Bogusław Grabowski powiedział to brutalnie, ale celnie: „Panie pośle Moskal, to są tłumaczenia dla idiotów”.

Ekonomista zwrócił uwagę na rzecz podstawową. Trudno uwierzyć, że parlamentarzysta zajmujący się polityką i gospodarką zupełnie przypadkowo trafia na Ibizę na spotkanie z człowiekiem działającym w branży kryptowalut, a kwestie organizacyjne związane z podróżą załatwia osoba pracująca dla tego przedsiębiorcy. Grabowski ironizował, że nagle jeden z 460 posłów miał po prostu poprosić: „może pan zapłaci za bilet, a ja panu oddam w gotówce”.

Moskal utrzymuje, że koszty zwrócił z prywatnych środków i że spotkanie dotyczyło ewentualnego wsparcia konferencji organizowanej przez fundację ORGiD. Następnie, jak twierdzi, przeprowadzono procedurę compliance, która wykazała wątpliwości wobec Zondacrypto i rozmowy zakończono. Taka wersja wydarzeń jest oczywiście możliwa, ale politycznie pozostawia zasadnicze pytanie: dlaczego w ogóle trzeba było lecieć na Ibizę, aby odbyć „wstępną rozmowę” z potencjalnym sponsorem?

Jeszcze większe wątpliwości budzi chronologia kolejnych wydarzeń. Jak opisywały media, półtora miesiąca po spotkaniu parlamentarzyści ugrupowania Kaczyńskiego złożyli trzynaście poprawek łagodzących projekt ustawy dotyczącej rynku kryptoaktywów, które według autorów publikacji były zbieżne z częścią postulatów przedstawianych wcześniej przez Krala. Moskal zaprzecza, że był autorem tych propozycji, ale sam przyznał, że o nich rozmawiał, oceniał je i nadal ocenia pozytywnie.

Nie oznacza to automatycznie, że doszło do jakiegokolwiek przestępstwa albo że poprawki były pisane pod dyktando Zondacrypto. Takich wniosków bez dowodów wyciągać nie wolno. Właśnie dlatego określenie całej historii mianem „kapiszonu” wygląda jednak bardziej jak próba zbagatelizowania problemu niż jego rzeczowe wyjaśnienie.

Kierownictwo partii ma zresztą z Moskalem wyraźny kłopot. Rafał Bochenek przekazał, że władze ugrupowania nie wiedziały o wyjeździe na Ibizę i że parlamentarzysta nie reprezentował tam swojej formacji. Janusz Kowalski również podkreślał, że wcześniej o spotkaniu nic nie wiedział, a nawet politycy wywodzący się z tego samego obozu przyznawali, że sami na taki wyjazd by się nie zdecydowali.

To pokazuje, że problemu nie stworzyli polityczni przeciwnicy Moskala. Stworzyła go przede wszystkim jego własna decyzja, której dziś nawet kolegom trudno jednoznacznie bronić. Jeszcze gorzej wygląda próba przedstawienia krytyki jako elementu medialnej nagonki, ponieważ w tej sprawie wystarczy zestawić chronologię wydarzeń, aby zrozumieć, dlaczego pojawiły się pytania.

Grabowski słusznie zwraca również uwagę na szerszy problem regulacji kryptowalut. „Regulacje są nie po to, żeby ograniczać prawa i wolności, tylko po to, żeby je chronić” – mówi. To istotny argument, ponieważ przeciwnicy mocniejszego nadzoru nad tym rynkiem chętnie przedstawiali go jako zamach na przedsiębiorczość, podczas gdy wydarzenia wokół Zondacrypto pokazują, jak poważne mogą być konsekwencje braku odpowiednich zabezpieczeń.

Najgorzej wygląda jednak reakcja politycznego zaplecza Moskala. Zamiast powiedzieć: sprawdźmy kontakty, dokumenty, poprawki i wszystkie okoliczności spotkania, najpierw próbuje się pomniejszyć znaczenie sprawy, następnie odciąć od prywatnej podróży posła, a w końcu zaatakować tych, którzy zadają niewygodne pytania. Taka defensywa jest chaotyczna i trudno uznać ją za przekonującą.

Moskal chciał zapewne szybko zamknąć temat Ibizy, ale osiągnął odwrotny skutek. Każde kolejne tłumaczenie przypomina opinii publicznej, jak nietypowa była cała sytuacja, a Grabowski swoim ostrym komentarzem trafił w jej najsłabszy punkt. Wyborcy nie mają obowiązku przyjmować każdej wersji wydarzeń tylko dlatego, że przedstawia ją parlamentarzysta.

Partia Kaczyńskiego powinna natomiast zrozumieć, że Zondacrypto nie da się już zbyć opowieścią o „kapiszonie”. Im bardziej jej politycy próbują pomniejszać znaczenie niewygodnych informacji, tym mocniej sprawiają wrażenie ludzi, którzy zamiast odpowiedzieć na kilka prostych pytań, przede wszystkim chcieliby, żeby przestano je zadawać.

Popularne

PILNE! 1300+ AFER PiS i Suwerennej Polski. Aktualizacja 14.02.2026 r

   Lista prawie 1300 nierozliczonych afer  za rządów PiS i...

Szokująca prawda! Znana dziennikarka ujawnia tajemnicę: Kaczyński jest potomkiem Targowicy

Gen zdrady? PiS ma poważne problemy z wizerunkiem. Znana...

„Kaczyński umiera”. Prawnik z TVP twierdzi, że prezes PiS ma nowotwór?!

Kto zastąpi prezesa? Jarosław Kaczyński ma nowotwór – twierdzi prawnik...

Szokujący film z Andrzejem Dudą. Prezydent pod wpływem ledwo trzyma się na nogach?

Czy wirus filipiński zawędrował do Pałacu Prezydenckiego? Opublikowany film...

Morawiecki próbuje odciąć się od PiS. Od własnej przeszłości...

Mateusz Morawiecki próbuje rozpocząć nowy rozdział swojej politycznej kariery....

Żurek zapowiada koniec bezkarności. Pięć wniosków o uchylenie immunitetów...

Waldemar Żurek ogłosił kolejny etap rozliczeń nieprawidłowości, do których...

Duda oskarża Tuska o sianie nienawiści. Sam dolewa oliwy...

Andrzej Duda postanowił zabrać głos po dramatycznych wydarzeniach w...

Ludzie Nawrockiego coraz bardziej się pogrążają. Tak tłumaczą prezydenckie...

Otoczenie Karola Nawrockiego znalazło się w trudnej sytuacji. Po...

Kaczyński znowu opowiada to samo. Po 16 latach wciąż...

Minęło już szesnaście i pół roku od katastrofy smoleńskiej,...

Ziemkiewicz już całkiem odleciał. Wymyślił Tuskowi tajną misję z...

Rafał Ziemkiewicz postanowił wyjaśnić Polakom, dlaczego Donald Tusk chce...
REKLAMAspot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img