10 października 2026

Kaczyński klaskał Tuskowi na stojąco. Premier wykorzystał moment i obnażył bezradność PiS

Jarosław Kaczyński i posłowie PiS chcieli urządzić w Sejmie pokaz siły. Wyszło odwrotnie. Gdy Zbigniew Bogucki kończył swoje gwałtowne wystąpienie, ławy Prawa i Sprawiedliwości poderwały się do owacji, a posłowie zaczęli skandować: „Mafia ruska – ludzie Tuska!”. Chwilę później na mównicę wszedł Donald Tusk i jednym zdaniem rozbroił cały spektakl: „Dziękuję za uznanie i za oklaski na stojąco. Już dawno Jarosław Kaczyński nie oklaskiwał mnie na stojąco. Można siedzieć”.

To była złośliwość, ale wyjątkowo celna. Kaczyński chciał pokazać jedność własnego obozu i wesprzeć Boguckiego, tymczasem sam stał się częścią sceny napisanej przez Tuska. Premier od dawna najlepiej czuje się właśnie w takich sytuacjach: kiedy przeciwnik podnosi temperaturę, Tusk odpowiada ironią i zmusza go do gry na własnych warunkach. W piątek prezes PiS dał mu do tego idealną okazję.

Bogucki próbował przerzucić ciężar dyskusji na Romana Giertycha, pytając, kiedy ten nawiązał kontakt z Przemysławem Kralem i dlaczego został jego obrońcą. „Dlaczego zdecydował się pan zostać obrońcą człowieka, o którym pan premier Donald Tusk mówi, że jest człowiekiem ruskiej mafii?” – pytał szef Kancelarii Prezydenta. To pytanie może być politycznie nośne, ale nie odpowiada na zasadniczy problem: dlaczego środowisko PiS tak mocno sprzeciwiało się ustawie dającej państwu większy nadzór nad rynkiem kryptoaktywów.

Tusk właśnie na tym skupił odpowiedź. „Dlaczego jesteście przeciwko ustawie, która umożliwi państwu elementarny nadzór nad rynkiem kryptowalut?” – pytał premiera. To jest pytanie znacznie poważniejsze niż sejmowe okrzyki. Można nie podzielać wszystkich ocen Tuska dotyczących Zondacrypto, można domagać się dowodów na konkretne zarzuty, ale trudno rozsądnie twierdzić, że rynek obracający miliardami powinien pozostawać poza skuteczną kontrolą państwa.

PiS nie przedstawiło jednak przekonującej odpowiedzi. Zamiast tego dostaliśmy dobrze znany repertuar: krzyk, personalny atak, oskarżenie o hipokryzję i próbę przeniesienia rozmowy na przeciwnika. To metoda, którą Kaczyński stosuje od lat. Jeśli temat staje się niewygodny, trzeba znaleźć inny, głośniejszy i bardziej emocjonalny, najlepiej taki, który pozwoli zawołać „Tusk!” i uznać dyskusję za zakończoną.

Tyle że tym razem sprawa jest zbyt poważna, żeby zagłuszyć ją skandowaniem. Sejm głosował nad odrzuceniem prezydenckiego weta do ustawy o kryptoaktywach. Za jego odrzuceniem opowiedziało się 241 posłów, przeciw 198, a do wymaganej większości zabrakło 25 głosów. Weto więc pozostało w mocy. To już trzecia próba regulacji tego rynku, która rozbija się o sprzeciw prezydenta i brak wystarczającej większości w parlamencie.

Można oczywiście dyskutować o szczegółach ustawy. Prezydent Karol Nawrocki argumentował wcześniej, że proponowane przepisy mogą prowadzić do nadmiernej regulacji i uderzać w polskie firmy. Taka debata jest potrzebna. Problem polega na tym, że PiS zamiast przedstawić własną spójną wizję kontroli rynku kryptowalut coraz częściej odpowiada politycznym teatrem.

Kaczyński znalazł się przy tym w szczególnie niewygodnym położeniu. Wokół Zondacrypto pojawia się coraz więcej nazwisk związanych z szeroko rozumianym obozem prawicy, a prezes próbuje przekonywać, że nie świadczy to o żadnym problemie systemowym. Jednego dnia mówi o pojedynczych „błędach”, innego o prowokacji, jeszcze innego jego posłowie krzyczą z sejmowych ław o „ludziach Tuska”. Każda wersja jest dobra, byle odpowiedzialność znalazła się jak najdalej od Nowogrodzkiej.

Tusk wyczuł tę słabość i dlatego jego sejmowa riposta była czymś więcej niż zabawnym bon motem. Pokazała, że Kaczyński coraz częściej reaguje, zamiast narzucać temat. To premier stawia pytania, a PiS próbuje je zagłuszać. Jeszcze kilka lat temu role wyglądały dokładnie odwrotnie.

Najbardziej symboliczny obraz tego dnia pozostanie więc dość przewrotny: Jarosław Kaczyński stojący wraz ze swoimi posłami i klaszczący chwilę przed wystąpieniem Donalda Tuska. Premier tylko wykorzystał sytuację i przypomniał mu, kto w tej chwili kontroluje polityczny rytm debaty. Kaczyński chciał zademonstrować siłę własnego obozu, a skończył jako puenta żartu swojego największego przeciwnika.

Popularne

PILNE! 1300+ AFER PiS i Suwerennej Polski. Aktualizacja 14.02.2026 r

   Lista prawie 1300 nierozliczonych afer  za rządów PiS i...

Szokująca prawda! Znana dziennikarka ujawnia tajemnicę: Kaczyński jest potomkiem Targowicy

Gen zdrady? PiS ma poważne problemy z wizerunkiem. Znana...

„Kaczyński umiera”. Prawnik z TVP twierdzi, że prezes PiS ma nowotwór?!

Kto zastąpi prezesa? Jarosław Kaczyński ma nowotwór – twierdzi prawnik...

Szokujący film z Andrzejem Dudą. Prezydent pod wpływem ledwo trzyma się na nogach?

Czy wirus filipiński zawędrował do Pałacu Prezydenckiego? Opublikowany film...

Morawiecki próbuje odciąć się od PiS. Od własnej przeszłości...

Mateusz Morawiecki próbuje rozpocząć nowy rozdział swojej politycznej kariery....

Żurek zapowiada koniec bezkarności. Pięć wniosków o uchylenie immunitetów...

Waldemar Żurek ogłosił kolejny etap rozliczeń nieprawidłowości, do których...

Duda oskarża Tuska o sianie nienawiści. Sam dolewa oliwy...

Andrzej Duda postanowił zabrać głos po dramatycznych wydarzeniach w...

Ludzie Nawrockiego coraz bardziej się pogrążają. Tak tłumaczą prezydenckie...

Otoczenie Karola Nawrockiego znalazło się w trudnej sytuacji. Po...

Kaczyński znowu opowiada to samo. Po 16 latach wciąż...

Minęło już szesnaście i pół roku od katastrofy smoleńskiej,...

Ziemkiewicz już całkiem odleciał. Wymyślił Tuskowi tajną misję z...

Rafał Ziemkiewicz postanowił wyjaśnić Polakom, dlaczego Donald Tusk chce...
REKLAMAspot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img