12 października 2026

Putin jako pretekst do złośliwości. Przydacz zamienia dyplomację w partyjną przepychankę

Możliwa obecność Władimira Putina na szczycie G20 powinna skłaniać polskie władze do poważnej rozmowy o bezpieczeństwie, wojnie w Ukrainie i sposobie reprezentowania interesów Polski.

Tymczasem Marcin Przydacz, odpowiedzialny w Kancelarii Prezydenta za politykę międzynarodową, postanowił wykorzystać tę sprawę do urządzenia kolejnej partyjnej przepychanki. Trudno znaleźć lepszy przykład sprowadzania polityki zagranicznej do poziomu krajowej naparzanki. Putin może pojawić się na jednym z najważniejszych międzynarodowych spotkań, Polska będzie tam reprezentowana przez prezydenta, a człowiek odpowiedzialny za jego politykę międzynarodową uznaje, że jest to dobry moment, żeby zakpić z Donalda Tuska i Radosława Sikorskiego. To po prostu żenujące.

Przydacz napisał, że ze względu na możliwą obecność Putina „trwa analiza, czy do polskiej delegacji nie powinien zostać doproszony minister Radosław Sikorski lub premier Donald Tusk”. Gdyby na tym poprzestał, można byłoby uznać jego wypowiedź za informację o przygotowaniach do międzynarodowego spotkania. Zaraz jednak dodał: „To ci politycy mają doświadczenie w bezpośrednich uściskach z politykami z Kremla”. I w tym momencie kwestia składu polskiej delegacji przestała być przedmiotem poważnej rozmowy. Stała się pretekstem do kolejnej złośliwości pod adresem politycznych przeciwników.

Oczywiście historia kontaktów polskich polityków z rosyjskimi przywódcami jest uprawnionym tematem debaty. Można analizować dawne decyzje, gesty dyplomatyczne, politykę kolejnych rządów wobec Moskwy i jej konsekwencje. Ale sprowadzanie tego wszystkiego do „uścisków z politykami z Kremla” jest publicystyką partyjnego konta w mediach społecznościowych, a nie językiem człowieka odpowiadającego za politykę międzynarodową głowy państwa.

Tym bardziej że sam Przydacz potrafi w tej sprawie mówić zupełnie inaczej. Komentując możliwość zaproszenia Putina, stwierdził wcześniej jednoznacznie: „Powinien być osądzony, a nie zapraszany”. I właśnie tego rodzaju stanowiska należałoby oczekiwać od przedstawiciela Kancelarii Prezydenta. Można się z nim zgadzać albo dyskutować o jego skuteczności, ale przynajmniej dotyczy ono Putina, rosyjskiej agresji i polityki międzynarodowej. Żart o Tusku i Sikorskim nie wnosi do polskiego stanowiska wobec Rosji absolutnie nic.

Jest jeszcze jeden problem. Jeżeli Putin rzeczywiście pojawi się na G20, Polska będzie musiała zdecydować, jak zachować się wobec próby jego ponownej normalizacji na światowych salonach. To nie jest sprawa dla jednego środowiska politycznego. Prezydent reprezentuje państwo, ale politykę zagraniczną prowadzi rząd. Nawrocki i Tusk nie muszą się lubić. Sikorski i Przydacz mogą mieć zupełnie różne poglądy. Jednak w sprawie rosyjskiej agresji interes Polski wymaga przynajmniej elementarnej zdolności do współdziałania.

Tymczasem Przydacz robi coś dokładnie odwrotnego. Zamiast wykorzystać możliwość udziału Polski w G20 do pokazania wspólnego stanowiska państwa, jeszcze przed szczytem próbuje zdobyć kilka punktów w krajowej wojnie politycznej. I robi to kosztem ludzi, z którymi w sprawach międzynarodowych Pałac Prezydencki musi współpracować. Można oczywiście powiedzieć, że to tylko wpis w internecie. Tyle że Przydacz nie jest przypadkowym komentatorem. Jest szefem prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej.

Najbardziej żenujące jest właśnie to pomieszanie ról. Polityk partyjny może pozwalać sobie na złośliwości, memy i historyczne wycieczki. Od człowieka odpowiedzialnego za międzynarodową politykę prezydenta należałoby oczekiwać czegoś więcej. Zwłaszcza gdy rozmowa dotyczy Putina, wojny i bezpieczeństwa Polski.

Bo ostatecznie pytanie jest bardzo proste: co Polska chce osiągnąć na G20? Czy Nawrocki zamierza sprzeciwić się normalizacji Putina? Czy będzie zabiegał o utrzymanie presji na Rosję? Czy polskie władze uzgodnią wcześniej wspólne stanowisko? To są pytania na poziomie państwa. Przydacz odpowiedział natomiast na pytanie, którego nikt poważny nie zadawał: jak wykorzystać Putina, żeby jeszcze raz dokopać Tuskowi i Sikorskiemu. I właśnie dlatego jego słowa są tak żenujące. Nie dlatego, że skrytykował politycznych przeciwników, lecz dlatego, że nawet sprawę tej wagi potrafił sprowadzić do partyjnej zaczepki. Putin jest wystarczająco poważnym problemem, żeby polska polityka nie potrzebowała przy nim jeszcze kabaretu z własnego podwórka.

Popularne

PILNE! 1300+ AFER PiS i Suwerennej Polski. Aktualizacja 14.02.2026 r

   Lista prawie 1300 nierozliczonych afer  za rządów PiS i...

Szokująca prawda! Znana dziennikarka ujawnia tajemnicę: Kaczyński jest potomkiem Targowicy

Gen zdrady? PiS ma poważne problemy z wizerunkiem. Znana...

„Kaczyński umiera”. Prawnik z TVP twierdzi, że prezes PiS ma nowotwór?!

Kto zastąpi prezesa? Jarosław Kaczyński ma nowotwór – twierdzi prawnik...

Szokujący film z Andrzejem Dudą. Prezydent pod wpływem ledwo trzyma się na nogach?

Czy wirus filipiński zawędrował do Pałacu Prezydenckiego? Opublikowany film...

Kaczyński ogłasza upadek Tuska. Rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana

Jarosław Kaczyński najwyraźniej uznał, że wynik wyborów w Krakowie...

Czarnek żąda głów Tuska i Siemoniaka. A gdzie był,...

Przemysław Czarnek znalazł winnych tragedii w polskich szkołach. Donald...

Morawiecki ujawnia kulisy władzy PiS. Teraz próbuje umyć ręce

Mateusz Morawiecki coraz ostrzej rozlicza Prawo i Sprawiedliwość. Mówi...

Morawiecki drwi z Tuska. Zapomniał, że sam rządził przez...

Były premier Mateusz Morawiecki znalazł kolejny powód, by zaatakować...

Tusk ujawnia szokujące kulisy afery Pegasusa. PiS ma poważny...

Ponad 30 milionów złotych za narzędzie inwigilacji, nad którym...

Gliński kpi z alarmu o zamachu na Tuska. Służby...

Informacje o możliwym zamachu na premiera Donalda Tuska i...
REKLAMAspot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img