12 października 2026

Błaszczak znów straszy Polaków. Tym razem budżetem armii

Mariusz Błaszczak ma coraz większy problem z krytykowaniem rządu. Krytykować musi, bo taka jest rola szefa klubu największej partii opozycyjnej, ale coraz trudniej znaleźć mu argument, który pozwoliłby ogłosić kolejną katastrofę.

Tym razem padło na obronność. Polska ma przeznaczyć w 2027 roku 198,1 mld zł na obronę, czyli ponad 4,5 proc. PKB, pozostając w ścisłej czołówce NATO pod względem udziału wydatków wojskowych w gospodarce. Błaszczak spojrzał jednak na projekt budżetu i dostrzegł przede wszystkim jedno: w poprzednim planie było 200,1 mld zł. Dwa miliardy różnicy wystarczyły, żeby były minister obrony uruchomił syrenę alarmową. Problem w tym, że z jego opowieści znika wszystko, co nie pasuje do tezy o rządzie zwijającym polską armię.

„MON dużo mówi o ‘rekordowych wydatkach’, rozbudowie armii i nowych programach. Tymczasem projekt budżetu na 2027 r. pokazuje znacznie bardziej niepokojący obraz” – napisał Błaszczak. Rzeczywiście, nominalnie planowane łączne wydatki obronne mają spaść z 200,1 do 198,1 mld zł, a ich udział w PKB z 4,81 do 4,51 proc. To są fakty i były minister ma pełne prawo o nie pytać.

Tyle że na tym fakty się nie kończą. Rząd zwraca uwagę na zmianę sposobu finansowania części zakupów w ramach europejskiego programu SAFE. Znaczna część sprzętu kupowanego za te środki będzie zwolniona z VAT, a więc przy podobnej kwocie nominalnej możliwe ma być kupienie większej ilości uzbrojenia. Ministerstwo Finansów zapowiada ponadto rekordową wartość dostaw sprzętu wojskowego w 2027 roku. Można oczywiście sprawdzać, czy te zapowiedzi zostaną wykonane. Ale trudno uczciwie analizować budżet i jednocześnie udawać, że mechanizm SAFE nie istnieje.

Błaszczak idzie jednak dalej. „Trudno mówić o budowie nowoczesnej, innowacyjnej armii, jeżeli jednocześnie ogranicza się środki na własne technologie, badania i zaplecze naukowe” – pisze, wskazując na spadek wydatków na badania i rozwój z 710 do 610 mln zł. To akurat argument, nad którym warto się zatrzymać. Podobnie jak nad mniejszym finansowaniem z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych czy limitami Dobrowolnej Zasadniczej Służby Wojskowej i aktywnej rezerwy. Opozycja właśnie po to jest, żeby takie liczby wyciągać z tabel i zmuszać rząd do ich wyjaśniania.

Problem zaczyna się wtedy, gdy z kilku spadków w poszczególnych pozycjach buduje się sugestię, że cała polityka obronna zaczyna się zwijać. Przy 198,1 mld zł i 4,51 proc. PKB wymaga to znacznie mocniejszych dowodów niż porównanie dwóch nagłówkowych liczb.

Szczególnie osobliwie brzmi to w ustach polityka, który sam przez lata odpowiadał za MON i doskonale wie, jak skomplikowane jest finansowanie wieloletnich kontraktów zbrojeniowych. Wydatki nie układają się w idealnie równą linię rosnącą z roku na rok. Zależą od harmonogramów dostaw, płatności za konkretne kontrakty, Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych i zewnętrznych instrumentów finansowania. Błaszczak powinien wiedzieć o tym lepiej niż większość posłów.

Były minister kończy jednak w tonie odkrywcy wielkiej księgowej tajemnicy: „w debacie o budżecie obronnym nie wystarczy podawać jednej dużej kwoty i procentu PKB”. Z tym akurat trudno się nie zgodzić. Tyle że dokładnie tę samą zasadę należałoby zastosować do jego własnej krytyki. Nie wystarczy zauważyć, że 198,1 jest mniejsze niż 200,1 i na tej podstawie malować „niepokojący obraz”. Trzeba policzyć wartość realnych dostaw, uwzględnić SAFE, harmonogramy kontraktów i sprawdzić, jakie zdolności wojsko rzeczywiście otrzyma.

I właśnie tutaj Błaszczak zaczyna wyglądać jak polityk, który najpierw potrzebuje zarzutu, a dopiero potem szuka do niego liczb. Dwa miliardy mniej – alarm. Niższy procent PKB – alarm. Mniejsza pozycja w jednej części budżetu – kolejny alarm. Tymczasem Polska nadal planuje wydać na obronę 198,1 mld zł, ponad 4,5 proc. PKB, a rząd zapowiada rekordowe dostawy sprzętu. Błaszczak ma prawo kontrolować każdą złotówkę. Powinien nawet robić to bezlitośnie. Ale jeśli chce być traktowany jak były minister obrony, a nie partyjna syrena alarmowa, musi również zauważać liczby, które nie pasują mu do komunikatu dnia. Bo na razie coraz bardziej wygląda na to, że nie wie już, za co uderzyć w rząd – więc alarmuje nawet wtedy, gdy sam dopiero musi udowodnić, że jest o co.

Popularne

PILNE! 1300+ AFER PiS i Suwerennej Polski. Aktualizacja 14.02.2026 r

   Lista prawie 1300 nierozliczonych afer  za rządów PiS i...

Szokująca prawda! Znana dziennikarka ujawnia tajemnicę: Kaczyński jest potomkiem Targowicy

Gen zdrady? PiS ma poważne problemy z wizerunkiem. Znana...

„Kaczyński umiera”. Prawnik z TVP twierdzi, że prezes PiS ma nowotwór?!

Kto zastąpi prezesa? Jarosław Kaczyński ma nowotwór – twierdzi prawnik...

Szokujący film z Andrzejem Dudą. Prezydent pod wpływem ledwo trzyma się na nogach?

Czy wirus filipiński zawędrował do Pałacu Prezydenckiego? Opublikowany film...

Kaczyński ogłasza upadek Tuska. Rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana

Jarosław Kaczyński najwyraźniej uznał, że wynik wyborów w Krakowie...

Czarnek żąda głów Tuska i Siemoniaka. A gdzie był,...

Przemysław Czarnek znalazł winnych tragedii w polskich szkołach. Donald...

Morawiecki ujawnia kulisy władzy PiS. Teraz próbuje umyć ręce

Mateusz Morawiecki coraz ostrzej rozlicza Prawo i Sprawiedliwość. Mówi...

Morawiecki drwi z Tuska. Zapomniał, że sam rządził przez...

Były premier Mateusz Morawiecki znalazł kolejny powód, by zaatakować...

Tusk ujawnia szokujące kulisy afery Pegasusa. PiS ma poważny...

Ponad 30 milionów złotych za narzędzie inwigilacji, nad którym...

Gliński kpi z alarmu o zamachu na Tuska. Służby...

Informacje o możliwym zamachu na premiera Donalda Tuska i...
REKLAMAspot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img
spot_img