Karol Nawrocki przez pierwsze miesiące swojej prezydentury konsekwentnie budował wizerunek polityka, który się nie cofa. Weto, konflikt, ostre słowa pod adresem rządu – wszystko miało pokazywać wyborcom, że do Pałacu Prezydenckiego wprowadził się człowiek, którego Donald Tusk nie jest w stanie zmusić do ustępstwa.
W sprawie cen paliw ten obraz po raz pierwszy wyraźnie się zachwiał. Nawrocki podpisał rządową ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych, choć równocześnie skierował ją w trybie następczym do Trybunału Konstytucyjnego. Innymi słowy: ustawa może wejść w życie, a prezydent może dalej przekonywać, że ma do niej konstytucyjne zastrzeżenia.
Politycznie problem Nawrockiego jest jednak znacznie poważniejszy niż prawna konstrukcja zastosowanego rozwiązania. Donald Tusk postawił prezydenta w sytuacji bardzo niewygodnej: albo podpisze ustawę przygotowaną przez rząd i umożliwi uruchomienie mechanizmu mającego obniżyć ceny paliw, albo będzie musiał tłumaczyć kierowcom, dlaczego blokuje rozwiązanie przedstawiane przez rząd jako droga do tańszego tankowania. Nawrocki wybrał podpis. Premier natychmiast wykorzystał sytuację, pisząc: „To nie ja wygrałem. Wygrali Polacy, którzy już w weekend zapłacą mniej za paliwa”.
Najbardziej bolesny dla prezydenta komentarz przyszedł jednak nie z obozu rządowego. Prof. Antoni Dudek, politolog od dawna krytycznie oceniający Nawrockiego, uznał jego decyzję za pierwszą wyraźną oznakę słabości od objęcia urzędu. „Niezależnie od zaklęć jakie będą teraz wygłaszać jego fani, ich ukochany twardziel okazał po raz pierwszy słabość” – napisał. I podsumował rzecz jeszcze brutalniej: „Ustawka na stacji benzynowej: 1-0 dla Tuska”.
Trudno nie dostrzec politycznego znaczenia tego zwrotu. Nawrocki próbował w orędziu przedstawić własną decyzję jako ofensywę przeciwko rządowi. „Nie pozwolę rządowi dłużej odsuwać od siebie odpowiedzialności za tę trudną sytuację” – przekonywał. Problem polega na tym, że za ostrymi słowami znalazł się podpis pod ustawą przygotowaną przez jego politycznych przeciwników. Prezydent może więc mówić o stawianiu rządowi warunków, lecz rząd dostał dokładnie to, czego potrzebował: możliwość uruchomienia własnego rozwiązania.
Jeszcze wyraźniej widać to na tle wcześniejszej ofensywy Nawrockiego. Prezydent przedstawiał własny projekt „Paliwo Kosztuje Normalnie”, który – według jego deklaracji – miał przynieść znacznie większe obniżki. „Taki mechanizm oznaczałby natychmiastowy spadek ceny paliwa o ponad 2 zł na litrze” – mówił. Ostatecznie jednak to nie jego projekt stał się podstawą działania, lecz rozwiązanie rządowe. To właśnie dlatego można mówić o politycznej porażce, niezależnie od tego, jak Pałac Prezydencki będzie próbował ją komunikacyjnie opakować.
Oczywiście Nawrocki pozostawił sobie drogę odwrotu. Skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego pozwala mu utrzymywać, że nie porzucił swoich zastrzeżeń prawnych. Jego kancelaria przedstawia decyzję jako dowód odpowiedzialności i podkreśla, że prezydent domaga się natychmiastowego obniżenia cen. Tyle że polityka nie kończy się na prawniczych zastrzeżeniach. Liczy się również obraz sytuacji, a ten jest dla prezydenta wyjątkowo niewygodny: rząd przygotował ustawę, Nawrocki ją podpisał, a Tusk może teraz wiązać zapowiadane obniżki z własnym rozwiązaniem.
I właśnie dlatego komentarz Dudka jest dla Pałacu Prezydenckiego tak dotkliwy. „1-0 dla Tuska” trafia w najsłabszy punkt prezydenckiej narracji – w wizerunek polityka, który zawsze dyktuje warunki. Tym razem Nawrocki ich nie podyktował. Mógł wygłosić ostre orędzie, zaatakować rząd i przekonywać, że odpowiedzialność spoczywa na premierze. Na końcu dokumentu znalazł się jednak jego podpis.
Pierwsza poważna rysa na wizerunku prezydenckiego twardziela właśnie się pojawiła. I jeżeli zapowiadane obniżki rzeczywiście staną się widoczne na stacjach, Nawrockiemu będzie jeszcze trudniej przekonywać, że to on wygrał tę polityczną rozgrywkę. Donald Tusk dostał podpis, którego potrzebował. Nawrockiemu pozostało tłumaczenie, dlaczego podpisując ustawę przeciwnika, wcale mu nie ustąpił.











