Joachim Brudziński, jeden z najbliższych współpracowników Jarosława Kaczyńskiego, gęsto tłumaczył się na antenie Radia Maryja. Z czego? Z postawy partii wobec ustawy antyaborcyjnej. PiS w tej sprawie ma spory dylemat.

W czwartek w studiu Radia Maryja pojawili się politycy PiS: Jarosław Kaczyński oraz jego bliscy współpracownicy – Joachim Brudziński i Mariusz Błaszczak. Wszyscy odpowiadali na pytania słuchaczy rozgłośni Ojca Tadeusza Rydzyka.

Reklamy

Nagle zadzwonił mężczyzna, który zapytał o ustawę antyaborcyjną. Stwierdził, że władza nie zrobiła jeszcze nic, by zakazać aborcji i wyraził dezaprobatę dla takiego zaniechania.

Na ten zarzut odpowiedział wicemarszałek Sejmu Joachim Brudziński i… była to odpowiedź wymijająca. „My jesteśmy politykami, musimy brać odpowiedzialność za decyzje polityczne. To nie ma nic wspólnego ze strachem, czy obawą. Tylko jest coś takiego jak mądrość etapu.”

W ubiegłym roku do Sejmu wpłynął obywatelski projekt ustawy, autorstwa fundacji „Ordo Iuris”, który przewidywał całkowity zakaz aborcji. Został odrzucony przez PiS na sejmowej komisji. Środowiska konserwatywne miało o to pretensje. Teraz Brudziński mówił na antenie Radia Maryja, że do tak delikatnych spraw, jak aborcja, trzeba podchodzić spokojnie. Jednocześnie stwierdził, że projekt Ordo Iuris był… niszczący i stał się pretekstem do masowych protestów! „Nikt bardziej nie zaszkodził idei obrony życia poczętego, a szczególnie jeśli chodzi o eugenikę, od ludzi którzy przygotowali ten nieszczęsny projekt. Myślę tutaj o Ordo Iuris” – wyjaśnił w Radiu Maryja Brudziński, którego zdaniem przyczyną protestów był zapis projektu, z którego wynikało, że kobieta za poddanie się aborcji powinna być karana.

No to się PiS zaplątała.

Źródło: Radio Maryja

Poprzedni artykułFatalna reforma oświaty podwójnie upokarza uczniów. Wrócą z gimnazjum do podstawówki
Następny artykułWielka kompromitacja rządzących. Ich radny chce fizycznie atakować protestujących?