Sędzia z nadania PiS przytula dwa tysiące dodatku

Sędzia z Lublina staje się na papierze sędzią z Siedlec, dzięki czemu bierze do kieszeni dodatkowe 2100 złotych na mieszkanie – informuje TVN24. Awans sędziego wyszedł z ministerstwa sprawiedliwości.

Wiceprezes Sądu Apelacyjnego w Lublinie, człowiek „dobrej zmiany” w sądach, chciał dostać zwrot kosztów za wynajmowane mieszkanie, 3,2 tys. miesięcznie. Pieniędzy nie otrzymał, bo nie spełniał kryteriów. Wtedy do gry wkroczył minister sprawiedliwości, który przeniósł sędziego „na papierze” do sądu w innym mieście. Mowa o sędzim Jerzy Daniluku, który 8 stycznia tego roku został wiceprezesem Sądu Apelacyjnego w Lublinie.

Reklamy

Daniluk ma dom w Białej Podlaskiej, ale formalnie od 1997 r. jest sędzią lubelskiego Sądu Okręgowego (do sądu apelacyjnego w styczniu został jedynie oddelegowany). Jako że w przeszłości zadeklarował, że będzie do pracy dojeżdżał, brał tzw. kilometrówkę. Otrzymywał z tego tytułu ok. 1,5 tys. zł miesięcznie.

Jednak wkrótce po awansie na funkcję wiceprezesa Sądu Apelacyjnego w Lublinie Daniluk zwrócił się do dyrektora administracyjnego sądu o zwrot kosztów wynajmowanego mieszkania w Lublinie. To urzędowy ryczałt w wysokości 3,2 tys. zł (miesięcznie) przysługujący sędziom, którzy zostali delegowani do orzekania w jednostkach poza miejscem zamieszkania.

Dyrektor administracyjny sądu nabrał w tej kwestii wątpliwości, gdyż miejsce pracy wiceprezesa nie uległo zmianie. Wcześniej był to Sąd Okręgowy w Lublinie, a potem Sąd Apelacyjny w Lublinie. Dlatego w styczniu zwrócił się do departamentu kadr Ministerstwa Sprawiedliwości o wykładnię w tej sprawie. Dziesięć dni później do Sądu Apelacyjnego w Lublinie dotarła informacja o przeniesieniu etatu Daniluka z Sądu Okręgowego w Lublinie do Sądu Okręgowego w Siedlcach. Przeniesieniu formalnym, bo Daniluk w Siedlcach orzekać nie będzie, gdyż od końca grudnia jest delegowany do orzekania w Sądzie Apelacyjnym w Lublinie. W efekcie, oczywiście czysto formalnie, zmieniło się jego miejsce pracy i może otrzymywać zwrot pieniędzy za wynajmowane mieszkanie.

Prezes Daniluk twierdzi, że wszystko jest zgodne z prawem. Podnosi fakt, że Sąd Apelacyjny w Lublinie nie posiada swoich mieszkań, a on mam prawo do mieszkania w przyzwoitych warunkach, a nie do dojeżdżania po sto kilkadziesiąt kilometrów do pracy. Na pytanie, dlaczego został sędzią sądu w Siedlcach, skoro nie będzie tam orzekał, odparł, że zrobił to, bo chciał otrzymywać, zgodnie z przepisami, dodatek mieszkaniowy.

O sprawie jeszcze w styczniu pisała Gazeta Wyborcza. teraz przypomniał to TVN24, bo od stycznia do września nic się nie zmieniło. Dobra zmiana?