„Bogaty dorobek orzeczniczy” nie wystarczy
Wiceminister sprawiedliwości u Ziobry, dyrektor Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, z której doszło do wycieku ponad 50 tysięcy danych, wreszcie sędzia Sądu Najwyższego, wskazana przez nową KRS. To najważniejsze punkty w zawodowym życiorysie Małgorzaty Manowskiej, która została wskazana przez prezydenta na stanowisko pierwszej prezes SN.
W lutym w zarządzanej przez nią Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury doszło do wycieku danych. Z serwerów uczelni do internetu przedostały się informacje o 52 tysiącach osób związanych z wymiarem sprawiedliwości i organami ścigania. Sprawą zajęła się prokuratura.
Jeszcze przed wskazaniem Manowskiej na pierwszego prezesa, w czasie, kiedy Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego dokonało wstępnego wyboru kandydatów, Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” w oparciu o zestaw kryteriów przygotowało ranking i oceniło „12 sędziów, którzy chcą się ubiegać o stanowisko pierwszego prezesa SN”. Ranking został podzielony na 11 kategorii, ale trzy ostatnie to kwestie, które miały być „do wyjaśnienia podczas Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego” i tych Iustitia nie oceniła.
Według zestawienia stworzonego przez Iustitę, Manowska spełnia warunki w jednej kategorii – dotyczącej „bogatego dorobku orzeczniczego”.
Źródło: tvn24.pl










