Wyrzucenie Jarosława Gowina dało szansę partyjnym sępom z PiS szukać zdobyczy w resortach, które do niedawna „należały” do polityków z Porozumienia. Wywołało to wewnątrz topniejącej rządowej większości kolejny konflikt. Jest bowiem co dzielić.

O podział łupów walczą między sobą „bielaniści” (od Adama Bielana, który swego czasu próbował rozbić Porozumienie) i „ociepiści” (to z kolei zwolennicy Marcina Ociepy, posła Porozumienia, który jednak został w Zjednoczonej Prawicy). O „swoje” upomina się także Jadwiga Emilewicz, niegdyś prawa ręka Gowina.

Reklamy

– Gowin miał stanowisko wicepremiera, więc my też byśmy chcieli. Zobaczymy, jaki będzie przebieg negocjacji z prezesem – mówi polityk związany z Bielanem. – Musimy otrzymać swoje, to dziś oczywiste. Dziś bez nas nie ma większości. Wykonaliśmy potężną pracę i bardzo mocno zaryzykowaliśmy podejmując spór z liderem swojej partii. Na samym początku nie mieliśmy nawet pełnego wsparcia ze strony całego PiS – dodaje.

Wszystko rozstrzygnie Jarosław Kaczyński. Jak tylko wróci z wakacji.

Poprzedni artykułKaczyński gorączkowo trzyma się stołka. Zostanie w rządzie dłużej, niż planował Morawiecki
Następny artykułArchiwum szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego na sprzedaż