Już od słynnej myśli Morawieckiego, że Polacy mogą „z…alać za miskę ryżu” wiadomo, że dzisiejszy szef rządu całkowicie lekceważy potrzeby społeczeństwa. Co nie przeszkadza mu zapewniać, że robi wszystko by „budować Polskę solidarną”. Tyle, że w jego ustach brzmi to jak kpina.

Reklamy

– PiS idąc do wyborów w 2015 r. podjęło zobowiązanie budowy Polski solidarnej i konsekwentnie realizujemy politykę solidarności społecznej. 1/5 z nas ma 65 lat lub więcej; czy można ignorować interesy 7,5 mln Polaków? Państwo nie jest własnością jednego pokolenia – przekonuje dziś Morawiecki.

– Mój dziadek zwykł mawiać, że aby się dobrze działo, potrzebne są młode ręce i starsze głowy. Dlatego nie wolno nam dopuszczać do wykluczenia i wypychania starszych ludzi na margines. […] Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli – tych, którzy nam ją podarowali oraz tych, którym przekażemy ją dalej – opowiada dalej Morawiecki.

Tyle tylko, że premier mówi jedno, a robi drugie. I nauczył nas już skutecznie, że komu jak komu, ale jemu ufać nie można.

Poprzedni artykułEuropa potrzebuje zwycięstwa PiS? Czyli odlot Kaczyńskiego
Następny artykułKempa odleciała. Skąd PiS bierze takich polityków?!