Sprawa Gawłowskiego ma przykryć spadek poparcia PiS?

Sprawa posła PO Stanisława Gawłowskiego nadaje się tylko do umorzenia – twierdzi Roman Giertych. Jego zdaniem sprawa ma charakter polityczny i ma przykryć spadek poparcia dla PiS.

Według Romana Giertycha sprawa zgody Sejmu na zatrzymanie i aresztowanie Gawłowskiego “ma przykryć spadające sondaże PiS”. “Centralne Biuro Antykorupcyjne chyba stchórzyło, bo nie przyjechało zatrzymać pana posła. Przez wiele miesięcy prokuratura domagała się zgody Sejmu na zatrzymanie i aresztowanie, dzisiaj zgoda została wydana, a ani policja, ani CBA nie pokwapiły się, aby przyjechać. Może chodzi o to, aby wejść o szóstej rano, zrobić to bardziej spektakularnie” – mówił Giertych. Dodał, że “może chodziło o to, że zatrzymanie tutaj byłoby bez udziału dziennikarzy TVP, a modą obecnie działającej prokuratury jest, że bez dziennikarzy TVP politycznego zatrzymania być nie może”. Giertych nie wpuścił do swojej kancelarii ekipy TVP i wezwał policję, domagając się ścigania jej za zakłócenie miru domowego.

Reklamy


Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej.


“Przykry incydent – osoby podające się za dziennikarzy TVP próbowały wejść do biura, a później długotrwale okupowały klatkę schodową; poproszone, aby opuściły korytarz, odmówiły, i musiała interweniować policja” – powiedział Giertych i dodał, że “Cała sprawa pozostawia gorzki niesmak z tego powodu, jak bardzo polskie służby, policja, służby specjalne, prokuratura są wykorzystywane przez rządzących polityków. Spadają sondaże, spada poparcie, trzeba było czymś to przykryć. (…) Odbywa się spektakl polityczny. Prawnie – mimo wielu miesięcy oczekiwania – ciągle nie możemy się doprosić o informację, co tak naprawdę prokuratura ma przeciwko posłowi, jakie ma dowody popierające zarzuty przedstawione we wniosku o uchylenie immunitetu” – dodał.

Gawłowski z kolei jeszcze wczoraj powtórzył, że chce wreszcie usłyszeć zarzuty. “Ponieważ nie doczekałem się dzisiaj odwiedzin policji ani CBA i zatrzymania, wyruszamy do Szczecina, żebyśmy mogli się zgłosić rano w Prokuraturze Krajowej, w delegaturze w Szczecinie. Mamy nadzieję, że prokuratura będzie przygotowana, żeby postawić mi zarzuty; że je jutro usłyszę, sprawa szybko trafi do sądu i w sądzie prokurator będzie musiał udowodniać winę.” Dodał też, że “Prokuratura pozbawia mnie, póki co, konstytucyjnego prawa do obrony; ciągle słyszę o zarzutach, a nikt mi ich nie postawił, formalnie ciągle nie mogę się bronić.” Polityk przypomniał, że przed trzema miesiącami zrzekł się immunitetu i nie ma przeszkód, by postawić mu zarzuty.

Mecenas Giertych przypomniał, że na długotrwałość tego postępowania wskazywał RPO. Poseł wyraził przekonanie, że “ponieważ nie ma już dzisiaj tak naprawdę żadnych dowodów poza zeznaniem trzech działaczy związanych z PiS”, sprawa szybko się zakończy. Dodał, że po wyrażeniu zgody przez Sejm i podpisaniu jej przez marszałka policja mogła go zatrzymać w biurze Giertycha, w którym przebywał od popołudnia.

Gawłowski dziś przyjechał do szczecińskiej prokuratury. Gdy wszedł do środka, został zatrzymany przez CBA.

Prokuratura prowadząca śledztwo w sprawie tzw. afery melioracyjnej (wszczęto je w 2013 r., a więc za czasów rządów PO-PSL), podkreśla, że ma dowody jego winy. To m.in. zeznania trzech osób oskarżających go o korupcję. Kluczowym świadkiem jest Krzysztof B., przedsiębiorca, wieloletni znajomy Gawłowskiego, niegdyś działacz PiS. Twierdzi on, iż Gawłowski wziął od niego 175 tys. zł (w 2011 r., za obietnicę związaną z przetargiem melioracyjnym; pieniądze miały pójść na kampanię wyborczą).

Prokuratura zarzuca też posłowi, że przyjął dwa zegarki o wartości 26 tys. zł (również w 2011 r., od dyrektora z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej za utrzymanie posady). Polityk miał też „podżegać do wręczenia łapówki w wysokości co najmniej 200 tys. zł” (skorumpowanemu dyrektorowi zarządu melioracji). Dwa pozostałe zarzuty dotyczą ujawnienia informacji niejawnej ABW i plagiatu pracy doktorskiej. Gawłowski nie przyznaje się do winy.

Źródło: gazeta.pl, interia.pl, RMF FM