W piątek wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski poinformował, że Polska przez miniony tydzień nie importowała energii elektrycznej, podczas gdy nasi sąsiedzi mieli problem z zaspokojeniem zapotrzebowania odbiorców. Portal „Wysokie Napięcie” zweryfikował te dane.

Nad południową Europą przetacza się fala upałów. Temperatura w wielu miejscach przekracza 40 stopni Celsjusza, a odczuwalna jest nawet o 10 stopni wyższa. Efektem są kosztowne straty w rolnictwie, pożary lasów oraz rosnące zapotrzebowanie na energię elektryczną do chłodzenia, a w efekcie także bardzo wysokie ceny prądu na europejskich giełdach.

Reklamy

We wtorek w Polsce padł rekord zapotrzebowania na moc (23,8 GW). W Polsce w tym samym dniu płacono za nią w szczycie nawet 470 zł/MWh, chociaż bardziej w efekcie paniki, niż realnych trudności z zaspokojeniem popytu.

Sytuacja w polskim systemie elektroenergetycznym jest bardzo spokojna i jak pisze portal „Wysokie napięcie” niczym nie przypomina sierpnia 2015 roku, gdy wprowadzono 20 stopień zasilania.

Tymczasem w piątek wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski powiedział: „Mamy upały, i Bogu dzięki nasza energetyka wytrzymuje, podczas gdy u naszych sąsiadów – w Szwecji, na Litwie czy nawet w Niemczech, widać problemy z podażą energii” – powiedział w Katowicach Polskiej Agencji Prasowej. „Ten tydzień był ciekawy, bo nie mieliśmy wpływu do Polski energii z zewnątrz. To jest chyba pierwszy raz od niepamiętnych czasów, a na pewno za tego rządu” – dodał w cytowanej przez PAP rozmowie z dziennikarzami.

Jednak portal „Wysokie Napięcie” zweryfikował informacje wiceministra, które okazały się być nie tylko zdecydowanie zbyt pesymistyczne dla sąsiadów, ale także zbyt optymistyczne dla Polski. Z danych udostępnianych przez polskiego operatora sieci przesyłowych (PSE) wynika, że w Polsce w 2017 roku nie było jeszcze ani jednego tygodnia, w którym nie importowalibyśmy energii elektrycznej.

 

Portal „Wysokie Napięcie” zastanawia się skąd wiceminister energii czerpał te, kompletnie różne od rzeczywistości, informacje, ani dlaczego prezentował je publicznie. Zwraca jednak uwagę, że to niestety nie pierwszy tak poważny błąd merytoryczny w wypowiedziach kluczowych urzędników Ministerstwa Energii. Wcześniej całą serię równie błędnych danych dotyczących zmian klimatu na kongresie gospodarczym w Katowicach przedstawiał minister energii Krzysztof Tchórzewski. A na pytania jednego z posłów skąd minister czerpał wiedzę, resort odpowiedział, że były to jedynie słowa, które miały zwrócić uwagę słuchaczy na określony problem. „Wysokie Napięcie” zastanawia się, czy piątkowymi słowami wiceminister Tobiszowski chciał „przykuć uwagę do sytuacji meteorologicznej w Europie?”

Źródło: Wysokie Napięcie

Poprzedni artykułDogadzają sobie jak mogą. Podwyżki w TVP.
Następny artykułJak tak można? Ogromne premie dla urzędników prezydenta.