Niemal każdy temat emitowany na antenie TVP Lublin musi być zatwierdzony przez dyrektora na porannym kolegium redakcyjnym – informuje TOK FM. Dziennikarze stacji dostają dyrektywy, którego polityka PiS mają nagrać czy o tym, że jest zakaz nagrywania „lewackich księży”.

3 lutego z anteny zdjęto program „Pod ciśnieniem”. Jego gośćmi byli posłowie: Joanna Mucha, Jakub Kulesza, Genowefa Tokarska i Elżbieta Kruk. Rozmawiano o ustawie o IPN i związanymi z tym napięciami w stosunkach polsko – izraelskich. Program został zdjęty. Decyzję podjął dyrektor TVP Lublin, Ryszard Montusiewicz.

Reklamy

Decyzja o zdjęciu dyskusji wywołała sprzeciw, więc dyrektor telewizji wystosował oświadczenie. Stwierdził w nim m.in., że jego „powinnością i obowiązkiem jest dbanie o jakość, rzetelność i odpowiedzialność merytoryczną każdego programu”, a program nie spełniał tych wymogów.

Odniósł się też wprost do pracy prowadzącej dyskusję Małgorzaty Orłowskiej (dziennikarki z ponad 30 – letnim stażem, która pracowała za różnych prezesów, z różnych opcji politycznych). „Uznałem, że kierunek debaty obrany i podtrzymywany przez autorkę – dziennikarkę TVP Lublin, jest niewłaściwy, stronniczy, jej pytania są peryferyjne wobec głównego nurtu zagadnienia, stawiane są wręcz nierzetelnie, a autorce zabrakło właściwego przygotowania merytorycznego”.

Oburzonych oświadczeniem w sprawie programu jest wielu, ale spośród koleżanek i kolegów z redakcji nikt nie zdobył się na odwagę, żeby stanąć w obronie prowadzącej.

Na wewnętrznym spotkaniu podsumowującym dwa lata telewizji za rządów PiS dyrektor podkreślał, że telewizja idzie w dobrym kierunku. Ale pojawiły się też zarzuty – które padają też na codziennych kolegiach – np. o to, że dziennikarze nie potrafią zadawać pytań (określenie R. Montusiewicza „budyniowate pytania” weszło już do dziennikarskiego żargonu).

Padł również argument, że absolutnie nie należy nagrywać wypowiedzi „lewackich księży”. Mowa o ks. prof. Alfredzie Wierzbickim, ojcu Ludwiku Wiśniewskim czy ojcu Tomaszu Dostatnim, którzy publicznie odnoszą się krytycznie do poczynań partii rządzącej. Za to codziennie w „Panoramie” pojawia się wojewoda. Dziennikarze TVP Lublin twierdzą, że na porządku dziennym są telefony dyrektora do wydawców, którzy dzwonią z kolei do reporterów z poleceniem „Trzeba nagrać tego i tego”. Najczęściej z PiS.

Więcej: TOK.FM

Poprzedni artykułZwiązek Nauczycielstwa Polskiego celnie zwraca uwagę politykom partii rządzącej
Następny artykułNiespełnione obietnice wyborcze PiS. Mieszkanie minus