Prawo wodne zabije turystykę w Polsce? Radni biją na alarm

Rada Miasta Giżycka reaguje na nowe prawo wodne. Wydała oświadczenie, w którym zwraca uwagę, że prawodawca nie wziął pod uwagę wyników konsultacji społecznych.

Nowe Prawo Wodne już działa, a efekt interpretacji ustawy to horrendalne stawki – 5 zł za metr kwadratowy pomostu oraz 8,90 zł za każdy metr kwadratowy akwenu – naliczanie m.in. przez dyrekcję RZGW Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie w Białymstoku. Teraz Rada Miejska w Giżycku wystosowała oświadczenie w sprawie zapisów ustawy Prawo Wodne oraz Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 28 grudnia 2017r. w sprawie wysokości jednostkowych stawek opłaty rocznej za użytkowanie gruntów pokrytych wodami. Zostało ono jednogłośnie przyjęte przez radnych na sesji 28.03.2018 r.

Reklamy

W oświadczeniu napisano:

„Działając na podstawie § 15 ust. 2 pkt 3 Statutu Miasta Giżycka Rada Miejska oświadcza, iż po zapoznaniu się z uwagami zgłaszanymi przez lokalnych przedsiębiorców oraz konsekwencjami wprowadzenia zapisów ustawy Prawo Wodne oraz Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 28 grudnia 2017 roku w sprawie wysokości jednostkowych stawek opłaty rocznej za użytkowanie gruntów pokrytych wodami dla budżetu Miasta i możliwości rozwoju gospodarczego regionu, stoi na stanowisku, że zasadny i zgodny z interesem społecznym samorządów i mieszkańców krainy Wielkich Jezior Mazurskich jest powrót do konsensusu wypracowanego przez przedstawicieli Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej ze stroną społeczną na posiedzeniu Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki w dn. 5 lipca 2017 r., a odnoszącego się do kwoty opłat za użytkowanie gruntów zalanych wodami oraz sposobu naliczania powierzchni sumarycznej pomostów i nabrzeży oraz pasa dnia portów, przystani, zimowisk, nabrzeży, pomostów oraz wyciągów, w tym służących do prowadzenia działalności gospodarcze związanej bezpośrednio z obłsugą statków używanych odpłatnie i nieodpłatnie do rekreacji, turystyki, sportów wodnych i amatorskiego połowu ryb oraz statków służących do przewozów pasażerskich.”

W efekcie ubiegłorocznych konsultacji społecznych ustalono wysokość opłat, które miały wynieść dla komercyjnych portów 0,89zł za metr kwadratowy nabrzeża lub pomostu wykorzystywanego do cumowania łodzi oraz taką samą kwotę za metr kwadratowy pasa wody szerokości ośmiu metrów wzdłuż tego pomostu lub nabrzeża po stronie po której cumowane są łodzie. Okazało się jednak, że akt prawny został sformułowany z pominięciem ustaleń poczynionych ze stroną społeczną i skonstruowany w sposób dający duże pole do interpretacji. Są już pierwsze ofiary. Mirosław Markowski, dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie w Białymstoku, któremu podlegają m.in. całe mazury, nalicza za pomosty stawkę 5zł za metr kwadratowy, natomiast dodaje do niej 8,90zł za każdy metr kwadratowy akwenu. Sumaryczną kwotę za dzierżawę gruntów zalanych wodami obciąża jeszcze podatkiem VAT w wysokości 23 procent! Wielu nie stać na takie opłaty.

Właściciele mazurskich portów żyją opowieścią o mężczyźnie, który na wieść o pisowskim podatku wziął piłę spalinową i pociął pomost na kawałki, likwidując biznes.

Cóż… jak twierdzi Adam Kowalski, właściciel giżyckiej firmy QRS Mazury, organizującej wodne obozy „skala wprowadzonych opłat zrujnuje małe firmy, wydziedziczy właścicieli portów. No chyba o to chodzi, aby wszystko było już państwowe”. Kowalski na swoim blogu opublikował jedną z pierwszych umów, jaką państwowa firma Wody Polskie przesłała właścicielowi niewielkiego pomostu i kąpieliska. Łącznie 961 złotych czynszu do zapłaty w ciągu 21 dni.

Adam Kowalski nazywa to wymuszeniem rozbójniczym, ponieważ jeszcze pod koniec ubiegłego roku przedstawiciele właścicieli portów podczas konsultacji społecznych w Sejmie wynegocjowali 10-krotnie niższe opłaty. Tuż przed sezonem gdy w kasie portów jeszcze pustki są zaskakiwani wysokim czynszem. W przypadku największych portów opłata może wynieść nawet 350-400 tys. złotych rocznie.

Źródło: Żagle, Wirtualna Polska