Patologia władzy. Miliony dla radnych PiS w KGHM

Sześciu z dziewięciu radnych PiS z sejmiku dolnośląskiego zarabiało w ubiegłym roku na posadach w KGHM i jego spółkach – ujawnia Gazeta Wyborcza. Finansowym rekordzistą jest były prezes kombinatu, który z tytułu odprawy za utratę stanowiska zainkasował 700 tys. zł.

Informacje o zarobkach sejmikowych radnych dziennikarze poznali dzięki oświadczeniom majątkowym. Lokalnym działaczom PiS dobrze powodziło się dzięki stanowiskom w kontrolowanym przez PiS państwowym KGHM.

Reklamy

Do października 2016 roku kombinatem rządził Krzysztof Skóra. Po utracie stanowiska, już w 2017 roku, z tytułu odprawy i zakazu konkurencji były prezes zarobił jednorazowo 700 tys. zł. Obecnie Skóra jest członkiem zarządu należącej w części do skarbu państwa spółki Kogeneracja z Wrocławia.

Razem ze Skórą dobrze płatną posadę dyrektora naczelnego KGHM ds. zarządzania kapitałem ludzkim stracił radny Radosław Pobol z Głogowa. Został jednak prokurentem w należącej do kombinatu spółki KGHM Zanam, gdzie w ub. roku zarobił 630 tysięcy.

Z kolei Piotr Sosiński z Wałbrzycha w oświadczeniu majątkowym wykazał, że jako prezes spółki Interferie SA zarobił w 2017 roku blisko 400 tys. zł. A Piotr Dytko (w klubie PiS reprezentuje Porozumienie Jarosława Gowina) jako prezes należącego do KGHM Cuprum zarobił w ub. roku 430 tys. zł.

Pozostali działacze PiS są emerytami, ale zarabiali na państwowych posadach. Tadeusz Lewandowski zarobił 31 tysięcy zł w radzie nadzorczej Uzdrowiska Cieplice. Natomiast Andrzej Jaroch prawie 100 tysięcy otrzymał z tytułu zasiadania w radach państwowych spółek PGE GiEK i KGHM Cuprum. To o 40 tysięcy więcej, niż wyniosła w ub. roku jego emerytura.

Zarobki polityków zatrudnianych w Polskiej Miedzi zlustrowali niedawno działacze lubińskiej Nowoczesnej. Wyszło im, że jeszcze nigdy w historii kombinatu nie było tak wielkiego partyjnego skoku na posady.

Źródło: Gazeta Wyborcza