Pisowski prezes stadniny w Janowie kopnął operatora kamery. Ale to nie koniec jego kłopotów

Prezes stadniny koni w Michałowie Maciej Grzechnik ma ostatnio coraz więcej kłopotów. Dziennikarz TVN24 spytał go o fatalny wynik 49. aukcji Pride of Poland. Maciej Grzechnik najpierw chciał odpowiadać, potem przerywał mu, a na końcu potrącił i kopnął operatora kamery. „Co chcesz ode mnie? Skąd Ty jesteś?” – dopytywał nerwowo.

Teraz okazuje się, że Maciej Grzechnik ma również inne kłopoty. Opozycja podejrzewa, że prezes stadniny koni w Michałowie wykorzystuje swoją pozycję. Zwrócili uwagę, że razem z żoną oraz synem i jego narzeczoną, dość często podróżują po całym świecie. Dlatego politycy poprosili NIK o kontrolę w stadninach podlegających rządowej Agencji Nieruchomości Rolnych.

Reklamy

„Prezes zarządu spółki oświadczył, że każdorazowo w sytuacji, gdy w wyjeździe służbowym prezesa spółki uczestniczą osoby towarzyszące, jest on finansowany z jego środków prywatnych” – odpowiedziało Ministerstwo Rolnictwa, którego wypowiedź cytuje „Fakt”. Przy okazji tabloid ujawnił, gdzie i za ile podróżował Maciej Grzechnik.

W 2017 roku poleciał „bezkosztowo” w podróż do Koksijde w Belgii. Był także we Francji w Menton za 3667,96 złotych, włoskiej Weronie za 5372,17 zł, Paryżu za 1136 zł oraz dwukrotnie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Pierwszy raz za 745,73 zł, a drugi za 2295 złotych. „Lata niemal za darmo. Powstaje pytanie, czy ktoś pokrywa koszty pobytu prezesa i jego rodziny?” – napisano w komentarzu.

Źródło: TVN24, fakt, Wirtualna Polska