PiS jest tak nieudolny, że nie potrafi nawet obniżyć pensji samorządowcom. Kluczowa ustawa władzy to bubel

Pensje większości samorządowców spadły o kilka procent zamiast o 20. jak pisze Interia prezydenci miast uznali pomysł Jarosława Kaczyńskiego za populistyczny i nie zamierzają go wprowadzać w życie.

„W Polsce samorządowcy zarabiają mało. W innych krajach wynagrodzenia prezydentów są porównywalne z pensjami szefów oddziałów banków” – powiedział w rozmowie z Interią Andrzej Porawski, dyrektor Biura Związku Miast Polskich. Od 1 lipca obowiązuje rozporządzenie wprowadzające niższe o 20 proc. wynagrodzenia zasadnicze wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. To realizacja polecenia prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Jednak nowe prawo jest trudne do wyegzekwowania, bo samorządy różnie je interpretują. Część radnych wyszła z założenia, że nie muszą w ogóle ustalać nowych pensji.

Reklamy

W niektórych samorządach obniżki są symboliczne. Pensja marszałka województwa mazowieckiego jest niższa o 5,7 zł, prezydent Warszawy o 24 zł, prezydenta Bydgoszczy o 109 zł, a prezydentów Wrocławia, Krakowa i Gdańska o 275 zł.

Pojawiły się już pierwsze przypadki kwestionowania przez wojewodów zbyt niskich zarobków w samorządach. Na Mazowszu wojewoda wydał dotychczas jedenaście rozstrzygnięć stwierdzających nieważność uchwał w ich części.

Jego wątpliwości budzą tzw. drugie dodatki specjalne. W niektórych samorządach zostały one podwyższone, aby mimo wprowadzonej rozporządzeniem obniżki, nie ciąć za bardzo pensji wójta, starosty czy marszałka w trakcie kadencji. Według organu nadzoru jest to sprzeczne z przepisami prawa.

Zdaniem Andrzeja Porawskiego, w tej kadencji trudno jednak będzie wyegzekwować obniżki o 20 proc.

„Żadna nie ustawa nie określa terminu, w jakim trzeba to zrobić, nie ma tego także w rozporządzeniu” – mówi Andrzej Porawski. Według niego dopiero po wyborach samorządy będą musiały dostosować się do nowego prawa: uchwalając wynagrodzenia dla nowych prezydentów.

Więcej: interia.pl