Kosiniak-Kamysz wzywa Morawieckiego na debatę. Premier boi się konfrontacji?

Władysław Kosiniak-Kamysz, lider ludowców, wzywa premiera Morawieckiego na debatę o Polsce w liście otwartym. Ludowcy piszą, że pd początku kampanii wyborczej Mateusz Morawiecki i obóz PiS postawili na frontalny atak wobec PSL. Premier stara się w każdym oficjalnym wystąpieniu uderzyć w ludowców. W większości takich wypowiedzi posługuje się jednak kłamstwami. Zauważyli to nie tylko publicyści, ale i wyborcy. Atak PiS na PSL wynika z faktu, iż ludowcy stanowią pragmatyczny wybór dla osób, którzy nie chcą głosować ani na PiS ani na KO.

Pełna treść listu:

Reklamy

Polacy przed wyborami samorządowymi winni mieć szansę poznać wizje samorządności dwóch największych komitetów wyborczych – Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz Prawa i Sprawiedliwości. Mimo konsekwentnych wezwań do debaty, premier Mateusz Morawiecki, uczyniony przez Pana twarzą kampanii samorządowej PiS, unika bezpośredniej konfrontacji. Zamiast stanąć do merytorycznej dyskusji, woli posługiwać się kłamstwami i pomówieniami, raz po raz rzucając je pod adresem swoich politycznych przeciwników.

Dlatego zwracam się do Pana Prezesa z apelem o oddelegowanie premiera Mateusza Morawieckiego do wyborczej debaty o samorządzie. Polacy powinni móc usłyszeć od twarzy kampanii PiS i zarazem premiera swojej Ojczyzny, przeprosiny za rzucane przez niego oszczerstwa i kalumnie. Sam premier otrzymałby szansę na wytłumaczenie się ze swoich dotychczasowych krętactw i łgarstw.

Nie tak dawno to sam premier Morawiecki wzywał nas do spierania się na program. Mówił: “Niech oni pokażą, jaki mają program, co mają do zaoferowania ludziom. Na programy chcemy się spierać”. Stanięcie do merytorycznej debaty będzie dla niego prawdziwym sprawdzianem, czy swoje słowa traktuje serio, czy też były to jedynie kolejne z licznych jego kłamstw przedwyborczych.

Przed nami ostatni tydzień kampanii. Premier Morawiecki zwlekał z debatą już wystarczająco długo. Dlatego dajemy mu ostatnie 24 godziny na wyznaczenie dogodnego dla niego terminu do dyskusji, tak aby zainteresowane nią media miały czas na przygotowanie neutralnego gruntu do wymiany poglądów. Jestem przekonany, że szefowie sztabów obu komitetów w krótkim czasie bez trudu uzgodnią formę debaty, jej czas i miejsce oraz wszystkich merytoryczne i techniczne szczegóły.

Swoją drogą można zrozumieć strach Morawieckiego. Kosiniak-Kamysz góruje nad nim nie tylko empatią, kulturą ale i politycznym doświadczeniem. W starciu z prezesem ludowców były bankster miałby raczej małe szanse.

źródło: psl.pl