Paśnik narodowy.

Martyna Wojciechowska, młoda i atrakcyjna rusycystka, znana jako „aniołek” prezesa Narodowego Banku Polskiego zarabia jeszcze więcej niż szacowały media. Okazuje się, że Adam Glapiński w 2017 roku delegował ją jako przedstawicielkę NBP do rady Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. A to wiąże się z sporym, comiesięcznym zastrzykiem kasy.

Reklamy

– Członkom rady BFG w 2017 roku przysługiwało miesięcznie stałe wynagrodzenie w wysokości 4 404 złotych i maksymalnie do 6 606 złotych za udział w posiedzeniach (jeśli członek rady nie opuścił żadnego posiedzenia). Jak informuje BFG, od lipca do grudnia 2017 roku odbyło się osiem posiedzeń rady (co miesiąc jedno; w październiku trzy).  Martyna Wojciechowska uczestniczyła we wszystkich. Co miesiąc otrzymywała więc z Funduszu 11 009 złotych – informuje red. Bianka Mikołajewska. Co więcej – w 2018 roku wynagrodzenie te urosło. – Wynagrodzenie stałe członków rady wynosiło 4 740 złotych, plus za udział w posiedzeniach – maksymalnie 7 109 złotych. Według BFG, przez cały rok odbyło się 13 posiedzeń rady (co miesiąc jedno, w listopadzie dwa). I znów Martyna Wojciechowska nie opuściła żadnego. Dostawała więc miesięcznie z Funduszu 11 849 złotych – dodaje Mikołajewska.

Źródło: Oko.press

Poprzedni artykułSzofer Kaczyńskiego jechał pod prąd i pozostaje bezkarny. To pracownik firmy byłych funkcjonariuszy CBA
Następny artykułRydzyk w tarapatach. Sąd zwrócił wniosek o rejestrację partii Ruch Prawdziwa Europa