Szef Służby Ochrony Państwa odszedł w atmosferze skandalu. Jako powód rezygnacji podano absurdalną historyjkę o wjeździe kierowcy premiera na zamknięte osiedle na sygnałach i budzeniu mieszkańców. Kierowca miał nie potrafić wyłączyć sygnałów. Problem w tym, że trudno w takie bajki uwierzyć. Barwna bajka miała najprawdopodobniej przykryć jakiś inny pisowski problem, który pojawił się wcześniej.

Według jednej z wersji, krążącej po dziennikarskich giełdach w Warszawie, chodzi o zażądanie głowy generała przez Amerykanów. PiS, nieustająco „robiący łaskę” USA, musiał by się na takie żądanie zgodzić. Ale to nie koniec domysłów. Pojawiają się plotki, że generał wyleciał za kompletny bałagan i serię wypadków w SOP. Czarę goryczy miał przelać wypadek rządowej kolumny, w którym ucierpiało dziecko.

Reklamy

Trzeba jednak przyznać, że ludzie w KPRM mają bardzo bujną fantazję. Wzruszająca historia o rzekomej trosce o śpiących ludzi na bogatym osiedlu mogłaby wywołać łzy w bardziej wrażliwych odbiorcach.

Poprzedni artykułLudowcy dla nauczycieli. PSL składa projekt ustawy o podwyżkach w edukacju
Następny artykułPracodawcy krytykują pomysły PiS. Żadne nie są adresowane do nas!