Co za przypadek. Minister Kowalczyk nie wiedział, że awansuje żonę człowieka oskarżonego o szpiegostwo na rzecz Rosji?

Jednym z celów istnienia Państwowego Instytutu Geologicznego jest badanie występowania ropy i gazu na terenie Polski. Nic dziwnego, że instytucja ta jest narażona na działanie szpiegów, zarówno ze strony Rosji jak i innych państw, zainteresownaych dotarczaniem do nas surowców energetycznych.

Tymczasem okazuje się, że dyrektorem instytutu została kobieta, której mąż był przyłapany na pracy dla… rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU. Co prawda została zdymisjonowana tego samego dnia, ale ta sprawa wyraźnie pokazuje jak słabo nasze państwo jest zabespieczone przez działalnością obcych wywiadów.

Reklamy

Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że pracownicy instytutu wiedzieli o sprawie szpiegostwa a… minister rzekomo nie.

I powstaje kilka pytań:

  1. Czemu na etapie rekrutacji służby nie ostrzegły ministra o „problemie” nowej dyrektor?
  2. Kto podsunął kandydaturę owej dyrektor i czy przez przypadek nie było to inspirowane rozgrywkami wewnętrznymi pomiedzy służbami lub gra wywiadu Rosji?
  3. Czy sprswa jest jest badana przez ABW oraz inne służby?

Tak czy inaczej jest to sytuacja skandaliczna. Rząd, który ma gęby pełne frazesów o ojczyźnie i patriotyźmie jest rozgrywany nawet w tak prostych sprawach.

źródło: Wirtualna Polska