Szok! Okazuje się, że przed wypadkiem kierowca wicepremiera Gowina wyprzedzał na wysepce.

Dokąd oni się tak spieszą? Wicepremier Jarosław Gowin pędził na jakieś kompletnie nieistotne z punktu widzenia życia ludzkiego spotkanie, ale nie przeszkodziło to kierowcy jechać jak wariat i wyprzedać nawet tam, gdzie były na drodze wysepki. Wicepremier pozwolił, by doszło do zagrożenia życia i zdrowia Polek i Polaków.

Po drogach poruszają się rodziny z dziećmi, kierowcy, którzy zawodowo podróżują po Polsce i po Europie, mieszkańcy wsi i miasteczek. Pędząca limuzyna wicepremiera stwarzała ogromne zagrożenie na drodze, jadąc nieprzepisowo. Gowin jest za to w pełni odpowiedzialny jako osoba, która mogła kierowcy nakazać przepisową jazdę. Czy taki człowiek, który nie dba o bezpieczeństwo innych, może w ogóle być wicepremierem?

Reklamy

„Nie chcę krakać, ale kiedyś limit szczecią się skończy i będzie dramat. Tandetność tego rządu w każdej dziedzinie uderzająca.” – skomentował to jeden z internautów.

„”Jarosław Gowin komentując zdarzenie stwierdził, że „nie było żadnego zagrożenia ani dla życia, ani dla zdrowia”. Dodał też, że czuje się bezpiecznie jeżdżąc limuzynami SOP.” Ale my – zwykli śmiertelnicy – nie bardzo…” – dodał inny komentujący.

„A później znów by wyli, że to zamach. No bo jak inaczej.” – podsumował internauta.

Gowin tłumaczył się, że samochód jechał z włączoną sygnalizacją świetlną i dźwiękową. Być może tak było, ale bycie wicepremierem nie usprawiedliwia wprowadzania zagrożenia dla zwykłych ludzi. Pan panie wicepremierze jest po to, by im służyć, a nie spychać z drogi. Czas o tym sobie przypomnieć.

Film z szalonego rajdu wicepremiera Gowina ujawnił TVN24.pl

źródło: Twitter / TVN24