W drugiej turze wszystko może się zdarzyć
45 proc. poparcia dla Andrzeja Dudy – takie wyniki przyniósł sondaż prezydencki IBRiS przeprowadzony w dniach 8–9 maja. Biorąc pod uwagę, że część wyborców opozycji nie oddałaby głosów, a do urn poszliby wyborcy PiS, kandydat władzy mógł być pewny zwycięstwa. Ale teraz to się zmieniło. – Jeśli Andrzej Duda przegra, będzie to zawdzięczał Jarosławowi Gowinowi, który przerwał ciąg technologiczny praktycznie gwarantujący mu wygraną w pierwotnym terminie – mówi Marcin Duma, szef IBRiS.
Według rozmówcy na przegraną Dudy mogą złożyć się trzy mechanizmy. Po pierwsze spada siła przyciągania społeczeństwa do rządzących związana ze strachem właściwym początkowi epidemii koronawirusa w Polsce. Z dnia na dzień ten efekt „do flagi” jest coraz słabszy. Ludzie coraz mniej boją się już COVID–19, ale coraz bardziej dotkliwie odczuwają za to w swoich portfelach skutki lockdownu. To budzi ich frustrację i w efekcie gniew. I to jest drugi mechanizm. Mechanizm trzeci to sposób głosowania, bo wybory tradycyjne są znacznie bardziej akceptowane przez wyborców opozycji niż kopertowe. Do wzięcia udziału w tych drugich wcale nie są tacy chętni.
Źródło: natemat.pl
