Gowin brutalnie atakuje Hołownię: jego kandydatura to zły sygnał dla Polski

Jarosław Gowin, jeszcze niedawny wicepremier w rządzie PiS, najwyraźniej stara się wrócić do łask Kaczyńskiego. Dlatego niezwykle brutalnie atakuje kandydatów na prezydenta ze strony opozycji.

– Kto stoi za Hołownią, tego nie wiemy. Mówiąc szczerze, to wygląda tak jak na Ukrainie, kiedy ktoś nagle wyciągnął popularnego aktora jak królika z kapelusza. Raczej w dojrzałej demokracji tego typu kandydaci nie powinni odgrywać ważnej roli politycznej, dlatego uważam kandydaturę Szymona Hołowni za bardzo zły sygnał dla Polski – mówi Gowin.

Reklamy


Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej.


– Do każdego kontrkandydata trzeba podchodzić z szacunkiem, zwłaszcza że w drugiej turze będzie trochę taki mecz: Andrzej Duda kontra reszta świata. Wydaje się, że groźniejszy byłby Hołownia, bo on prawie nie ma elektoratu negatywnego. Z badań różnych sztabów wyborczych wynika, że mógłby w II turze ściągnąć praktycznie cały elektorat Władysława Kosiniaka-Kamysza, Roberta Biedronia, cały elektorat PO, a nawet część Konfederacji. W tym sensie pewnie ciut łatwiejszym kontrkandydatem jest Trzaskowski, ale i jego nie można lekceważyć – dodaje wspaniałomyślnie Gowin.

To, że Andrzej Duda jest po prostu słabym kandydatem, Gowinowi nie przeciśnie się przez usta.