Troje prokuratorów z Warszawy i jeden z Krakowa, którzy zaangażowali się w walkę o niezależność prokuratury, zostali niemal z dnia na dzień delegowani do odległych o kilkaset kilometrów jednostek. – To ewidentna szykana, chcą mi dać nauczkę – mówi jedna z delegowanych, prok. Ewa Wrzosek, która pojutrze ma się stawić w pracy w Śremie.

Reklamy

Prok. Wrzosek próbowała wszcząć śledztwo w sprawie tzw. wyborów „kopertowych” – co uniemożliwili jej przełożeni.

Decyzję o delegowaniu prokuratorów na pół roku podjął Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski.

Delegowani, którym nie przysługuje żadne odwołanie od tej decyzji, należą w większości do niezależnego od władzy Stowarzyszenia Prokuratorów Lex Super Omnia. Jak do tej pory zarząd Stowarzyszenia ma informacje o sześciu delegacjach – pięć osób należy do LSO.

Prokurator Jarosław Onyszczuk dodaje, że chodzi o zastraszenie innych śledczych. – To ma im pokazać, że jeśli będą próbować bronić niezależności prokuratury, spotka ich taki sam los, jak nas. Ale my damy sobie radę – mówi nam prokurator, który w środę ma się stawić w pracy w Lidzbarku Warmińskim, o 260 km odległym od stolicy.

Źródło: onet.pl

Poprzedni artykułZiobro wysyła niepokornych prokuratorów kilkaset kilometrów od domu? Mogło dojść do złamania prawa
Następny artykułBałwan-terrorysta. Kaczki ze śniegu boją się pisowscy policjanci