Pieniacz Kaczyński. Pozywa do sądu za… wpis na Twitterze

Jarosław Kaczyński chyba naprawdę musi się nudzić. Bo znajduje czas nie tylko na śledzenie Twittera, ale nawet na wytaczanie procesów za umieszczone tam opinie. I nie jakieś wulgaryzmy, tylko właśnie merytoryczną opinię. Będącą przecież podstawą debaty publicznej.

Reklamy

Tymczasem szef PiS poczuł się nimi dotknięty nie dlatego, że są nieprawdziwe, ale dlatego że się z nimi nie zgadza. Dlatego domaga się przeprosin, usunięcia wpisu oraz wpłaty 10 tys. zł. na rzecz Caritas Polska od jej autora, czyli Donalda Tuska. Odpowiednie wezwanie przedsądowe zostało już wystosowane.

Tymczasem Tusk na Twitterze napisał po prostu, że „PiS chce sprzedać część naszego przemysłu naftowego Węgrom”.

– Węgry chcą zablokować sankcje energetyczne przeciw Rosji. PiS chce sprzedać część naszego przemysłu naftowego Węgrom. Kaczyński twierdzi, że w USA sfałszowano wybory, a Morawiecki wspiera le Pen i atakuje Unię. Plany pisane obcym alfabetem – napisał Tusk.

Konia z rzędem temu, kto w tych słowach znajdzie jakikolwiek powód do obrazy. Ale najwyraźnienj Naczelnika po prostu nie wolno krytykować. Ciekawe tylko, czy sąd podzieli tę niedorzeczną opinię.