To będzie najbrudniejsza kampania ostatnich lat. KRRiT nie będzie monitorować mediów

Zaskakująca decyzja.

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie przeprowadzi monitoringu programów podczas kampanii przed wyborami do Parlamentu Europejskiego – ujawniła magazyn „Press”. Szef Rady Witold Kołodziejski (wielokrotnie startujący w wyborach z list PiS) twierdzi, że monitoring nie powinien ograniczać się do mediów państwowych, a nawet jeśli miałby być realizowany to potrzeba przeprowadzić przetarg, w wyniku którego wyłoniony zostałby podmiot zewnętrzny „dysponujący odpowiednią wiedzą i doświadczeniem”. A takiego, według ludzi PiS, na rynku takowego nie ma. PiS broni się też kwestią „wysokich” kosztów i niewielkim czasem jaki został do wyborów.

Reklamy


Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej.


– To jest zdumiewające, że Krajowa Rada nie chce robić monitoringu. To jeden z jej podstawowych obowiązków. (…) Myślę, że niestety Krajowa Rada obawia się, że wynik byłby niekorzystny dla PiS i woli tego nie robić. Znane jest powiedzenie Wałęsy: „Stłucz pan termometr, nie będziesz miał pan gorączki” – komentuje sprawę Juliusz Braun, przewodniczący KRRiT w latach 1999-2003.

– W Krajowej Radzie robiliśmy monitoringi przebiegu wyborów, dlatego że uważaliśmy to za dokumentowanie demokracji jako takiej. Traktowaliśmy to jako obowiązek. Nie znajduję powodu, by uchylać się od niego – ocenił Witold Graboś, wiceprzewodniczący KRRiT w latach 2010-2016.

Źródło: Magazyn Press