„Nie pozbawiajmy dzieci Polonii dostępu do edukacji” – taki apel do Ministerstwa Edukacji Narodowej wystosowali polscy emigranci. Sprzeciwiają się reformie edukacji, która nie tylko likwiduje gimnazja, ale przede wszystkim odbiera im prawo korzystania za granicą z edukacji na odległość koordynowanej przez polskie szkoły.

Problem dotyczy 4 tysięcy dzieci. Od września kolejne roczniki uczniów nie będą mogły korzystać z takiej edukacji, bo każdy, kto chce, aby dziecko uczyło się w domu, będzie musiał złożyć wniosek w szkole. Od września obowiązkowo będzie to szkoła w województwie, w którym mieszka. A w przypadku rodzin emigrantów jest to niemożliwe. Stąd apel do MEN: „Nie pozbawiajmy dzieci Polonii dostępu do edukacji!”

Reklamy

Jak podaje RM FM Nowa ustawa Prawo Oświatowe, której część zapisów już obowiązuje, a część wejdzie w życie z 1 września, wprowadza z punktu widzenia edukacji domowej dwie bardzo niekorzystne zmiany. Pierwsza z nich to rejonizacja dla dzieci w edukacji domowej do poziomu wojewódzkiego, druga to ograniczenie z możliwości korzystania z poradni psychologiczno-pedagogicznej tylko do poradni publicznych, czyli to de facto druga rejonizacja, bo w tych poradniach obowiązuje rejonizacja – mówi prezes Stowarzyszenia Edukacji w Rodzinie, przewodniczący grupy Mariusz Dzieciątko.

Tymczasem MEN wyjaśnia, że Realizacja obowiązku szkolnego w polskim systemie edukacji dotyczy dzieci mieszkających na terenie Polski. Polskie dzieci mieszkające za granicą mają obowiązek nauki w systemie kraju miejsca zamieszkania. Niestety w praktyce oznacza to obowiązek uczęszczania do szkoły należącej do systemu oświaty danego państwa, czyli np. szkoły francuskiej we Francji, bądź akredytowanej w danym państwie szkoły realizującej pełny program nauczania innego państwa (np. szkoły amerykańskie w Belgii). Ministerstwo dodaje, że uczeń przebywający za granicą nie jest zobowiązany do realizacji obowiązku szkolnego i obowiązku nauki w Polsce, aby po powrocie do Polski móc kontynuować naukę w szkole.

W komentarzu wymieniono możliwość nauki języka polskiego m.in. w zespołach szkół i szkolnych punktach konsultacyjnych przy przedstawicielstwach dyplomatycznych u urzędach konsularnych, szkołach prowadzonych przez organizacje Polaków za granicą oraz możliwość kształcenia na odległość prowadzoną przez szkoły prowadzone przez Ośrodek Rozwoju Polskiej Edukacji za Granicą. Jednak nie wszyscy Polacy za granicą mieszkają w dużych miastach.

Czy nie oznacza to, że MEN nie zależy na tym, by dzieci wracające do kraju z emigracji należycie znały język polski?

Źródło: rmf24.pl

Poprzedni artykułInternet znów kpi z TVP – Kiepscy w średniowieczu to najłagodniejsze określenie powstającej produkcji
Następny artykułProjekt PiS o Sądzie Najwyższym jest esencją patologii mówi Kosiniak-Kamysz