Setki osób w całej Polsce znalazło się w poważnych kłopotach. Najpierw obiecano im dotacje na rozpoczęcie własnej działalności, więc pozaciągali kredyty, wydali swoje oszczędności, by kupić potrzebny sprzęt, wynająć biuro. Potem rząd zmienił zdanie i wstrzymał program.

O wszystkim napisała „Gazeta Wyborcza” i przywołała kilka przykładów. M.in. kobiety z Poznania, która w marcu zarejestrowała się jako bezrobotna i złożyła wniosek o przyznanie dofinansowania na otwarcie własnej działalności. Wniosek oceniono pozytywnie, więc kobieta wynajęła lokal, wyposażyła go i wynajęła całe niezbędne wyposażenie. To pochłonęło całe jej oszczędności 10 tys. zł. Umowa miała zostać podpisana 11 lipca. Cztery dni przed tym dostała telefon z Powiatowego Urzędu Pracy z informacją, że na polecenie ministerstwa należy wstrzymać podpisywanie wszystkich umów. W takiej samej sytuacji znalazło się setki osób w całym kraju.

Reklamy

GW jako przyczynę podała uruchomienie rządowego programu „Za życiem”, który zmienił przepisy w innej ustawie – o promocji zatrudnienia i instytucji rynku pracy. To spowodowało, że rozporządzenie o przyznawaniu dotacji z PUP na prowadzenie działalności gospodarczej jest nieważne. Pieniądze, które do tej pory były przeznaczone na dotacje trafią teraz na konto programu, który ma nakłaniać kobiety, by nie dokonywały aborcji, gdy płód jest ciężko uszkodzony. W ramach „Za życiem” mają powstać ośrodki rehabilitacyjno-opiekuńcze. W jego ramach dla rodziców przewidziano pomoc asystentów, którzy mieliby za nich zająć się dziećmi, by mogli odpocząć.

Szkoda, że nikt nie pomyślał o tym, by rodzące kobiety miały pracę. Ale cóż… PiS po raz kolejny udowodnił, że nie lubi przedsiębiorców.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Poprzedni artykułMinistrze Radziwiłł, zapłać za leczenie
Następny artykułMinister, który nie wie co się dzieje w Polsce. Wpadka Gowina.