W wyniku reformy szkolnej wielu nauczycieli straciło pracę, ale w wielu placówkach jest tez ich brak – donosi Onet. Dyrektorzy ciągle poszukują nauczycieli chętnych do pracy. Brakuje przede wszystkim polonistów, anglistów, matematyków, specjalistów wychowania przedszkolnego, a nawet bibliotekarzy.

Dyrektorzy szkół oferują pracę na pełen etat i kuszą nadgodzinami, które mogą zwiększyć wynagrodzenie. To jednak okazuje się często niewystarczające.

Reklamy

Powody są dwa. Pierwszy to procedury. Dyrektorzy muszą w pierwszej kolejności swoją ofertę skierować do tych nauczycieli, którzy stracili pracę w innej likwidowanej placówce. Natomiast drugi powód to migracja nauczycieli, którzy nie boją się w poszukiwaniu lepszych warunków zmieniać pracy, nawet w trakcie trwania roku szkolnego.

Liczbę nauczycieli, którzy stracili pracę na skutek reformy, poznamy w październiku. Wówczas zbiorcze dane przedstawi minister edukacji Anna Zalewska.

Źródło: Onet

Poprzedni artykułWszyscy są równi, ale niektórzy równiejsi. Polska według PiS
Następny artykułWładza totalitarna nie cofnie się przed niczym. Nadchodzi cenzura mediów jak za komuny