Pedagog z Oławy i działacz Związku Nauczycielstwa Polskiego wysłał do minister edukacji Anny Zalewskiej list, w którym pożalił się na zarobki w oświacie – pisze portal Gazeta.pl. Do korespondencji dołączył ogłoszenie oferty pracy dla kasjera-sprzedawcy w Biedronce. Autor listu zwrócił uwagę, że pensja oferowana w Biedronce jest wyższa od pensji początkowego nauczyciela.

„W moim mieście, na drzwiach Biedronki, umieszczono ofertę pracy dla kasjera-sprzedawcy z wynagrodzeniem 3250 zł miesięcznie. O 956 zł miesięcznie więcej niż nauczyciel rozpoczynający pracę” – napisał pedagog z Oławy w liście do szefowej MEN Anny Zalewskiej.

Reklamy

Przypomnijmy, że pod koniec stycznia 2018 r. Ministerstwo Edukacji Narodowej podało informację, że nauczyciele w ciągu 3 lat otrzymają 15-procentową podwyżkę wynagrodzeń. „Już od 1 kwietnia br. kwota bazowa wynagrodzenia wzrośnie o 5,35 proc. i wyniesie 2 900,20 zł. W związku z tym średnie wynagrodzenie nauczycieli zwiększy się (od 147 zł – dla nauczyciela stażysty, do 271 zł – dla nauczyciela dyplomowanego)” – informował resort edukacji.

Działacz ZNP i nauczyciel z Oławy Andrzej Kupczak, zareagował na te zapowiedzi podwyżek pytaniem do minister Zalewskiej. „Czy tak po prostu, po ludzku nie jest Pani wstyd? Pyta Pani czego? Propozycji podwyżek płac dla nauczycieli” – napisał Kupczak. Jego zdaniem więcej od nauczycieli z wyższym wykształceniem, z tytułem magistra, rozpoczynających pracę w szkole, zarabiają obecnie sprzątaczki.

Źródło: Gazeta.pl

Poprzedni artykułRadny PiS głosował na szkodę instytucji w której pracuje. Będzie postępowanie prokuratorskie?
Następny artykułGowin i Terlecki się nienawidzą. Wojna na całego wewnątrz „zjednoczonej” prawicy