Ryszard Czarnecki i dwóch innych europosłów z jego frakcji dostało zakaz reprezentowania Parlamentu Europejskiego jako obserwatorzy wyborczy, po tym jak bez żadnego mandatu pojechali w zeszłym tygodniu na wybory do Azerbejdżanu – które opozycja zbojkotowała jako niedemokratyczne – i ku radości lokalnych władz ogłosili, że Ilham Alijew został ponownie wybrany na prezydenta w zgodzie z wszelkimi standardami. O sprawie pisze Onet.

Parlament postanowił nie wysyłać delegacji do Azerbejdżanu na przedterminowe wybory prezydenckie 11 kwietnia, z powodu „pogarszającego się środowiska demokratycznego w kraju” oraz faktu, że „opozycja zbojkotowała wybory ze względu na brak prawdziwej konkurencji między kandydatami”. Jak napisali David McAllister i Linda McAvan, współprzewodniczący parlamentarnej Grupy Wsparcia Demokracji i Koordynacji Wyborów (DEG), w liście do szefów grupy parlamentarnej Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (ECR) – w której składzie są europosłowie PiS – Czarnecki oraz Kosma Złotowski i David Campbell Bannerman „nie będą już mogli uczestniczyć w przyszłych oficjalnych wyborczych misjach obserwacyjnych Parlamentu Europejskiego do końca tej kadencji. Ta decyzja ma natychmiastowy skutek.”

DEG napisała w liście, który widziało POLITICO, obawa o niedemokratyczny charakter wyborów „okazała się absolutnie uzasadniona, a potwierdziła to misja Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie w jej wstępnych ustaleniach przedstawionych w dniu 12 kwietnia 2018 r.”

Alijew został po raz czwarty z rzędu wybrany na prezydenta Azerbejdżanu, uzyskując ponad 86 procent głosów już w pierwszej rundzie. Tymczasem jak poinformowała azerbejdżańska państwowa agencja prasowa Azertac, misja Parlamentu Europejskiego uznała wybory za „spełniające wysokie standardy, w pełni zapewniona była wolność i tajność wyborów, a proces wyborczy był odpowiedni i zgodny z międzynarodowymi standardami i praktyką”.

Dlatego szefowie DEG zwrócili się również do kolegów partyjnych Czarneckiego, by wycofali go jako ich reprezentanta w Grupie z uwagi na „jego wcześniejsze działania i uwagi po wyborach w Azerbejdżanie i Uzbekistanie w 2016 r., a także w Armenii w 2017 r.”

W liście napisano, że prywatne wyjazdy, by uczestniczyć w „fałszywych misjach obserwacyjnych”, szkodzą wiarygodności Parlamentu. List stwierdza: „Uznając prawo każdej grupy politycznej do wysłania delegacji do państw trzecich podczas wyborów, uważamy, że akt wysłania obserwatorów do krajów, do których PE wyraźnie stwierdził, że nie wyśle delegacji, jest wyjątkowo szkodliwy dla wizerunku Parlamentu Europejskiego.”

Przypomnijmy, że w lutym Parlament Europejski usunął Czarneckiego ze stawiska swojego wiceprzewodniczącego za porównanie europosłanki Róży Thun do „szmalcowników”.

Źródło: Onet.pl

Podziel się swoją opinią!


Co o tym sądzisz?
  • Fascynacja
  • Szczęście
  • Smutek
  • Złość
  • Znudzenie
  • Strach

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o