Sebastian Kaleta skończył prawo na jednym z uniwersytetów. Ale jego przygody z prawem są dosyć burzliwe. Niedawno poległ  w starciu z profesorem Piechem, teraz poniósł porażkę podczas wymiany zdań z dziennikarką.

Rząd nie chce wprowadzić stanu klęski żywiołowej nie tylko ze względu na wybory prezydenckie. Chodzi także o uniknięcie konieczności wypłaty odszkodowań przedsiębiorcom, którzy nie mogą prowadzić działalności – napisała Ewa Ivanova.

Reklamy

Kaleta odpowiedział, że konstytucja nie wiąże wprost wprowadzenia stanów nadzwyczajnych z odszkodowaniami, wskazuje na fakultatywność takiego rozwiązania (screen). Obecne ustawy o stanach nadzwyczajnych NIE MAJĄ przepisów o odszkodowaniach.

Panie Kaleta, mógłby się pan choć raz merytorycznie przygotować? 1.Konstytucja nie przewiduje obow. wprowadzenia w ustawie odszkodowań zw. ze stanami nadzwyczajnymi 2. Ustawy o stanach nadzwyczajnych nie regulują tej kwestii 3. Ale ustawa z 2002 r. tak – odparła dziennikarka.

 

Ta ustawa odsyła do Kodeksu Cywilnego skracając terminy przedawnienia do roszczeń… Zatem nie nazwałbym tego precyzyjnym mechanizmem poradzenia sobie z kryzysową sytuacją związaną z koronawirusem. Zresztą i bez tej ustawy właściwa ścieżka to ta z kodeksu cywilnego- próbował jeszcze dyskutować Kaleta. 
Nie. Znów jak kulą w płot. Kodeks cywilny ma zastosowanie do odszkodowań za bezprawne działania organów państwa. Ustawa z 2002 r.wręcz przeciwnie. Także proszę nie dezinformować – dobiła go Ewa Ivanova.
I tak oto Seba dostał od Pani Ewy lewy podbródkowy i zamiast schować się za gardą, wystawił się na prawy sierpowy. Nokaucik – skomentował to jeden z internautów.

 

Poprzedni artykułGowin chciał obarczyć opozycję odpowiedzialnością za skutki koronawirusa. Nie wyszło!
Następny artykułChore! Zamykają wstęp do lasów a 30 milionów ludzi ma iść z kartami do głosowania?