Czego nie robi PiS? Kilka prostych recept na sukces gospodarczy

Polska pogrąża się w gospodarczym kryzysie spowodowanym przez chaotyczną politykę Prawa i Sprawiedliwości. Analitycy szacują, że zbliżające się, nieuniknione tąpnięcie, będzie kosztowało nas dobrych kilka lat rozwoju. A względny dostatek, do którego już przywykliśmy, zniknie.

Reklamy

Politycy Zjednoczonej Prawicy najwyraźniej dostrzegają nadciągającą katastrofę i ciągle zapowiadają (i co gorsza, wprowadzają!) kolejne „tarcze”. W myśl partyjnej propagandy mające nas chronić o t przed inflacją a to przed Putinem. Niestety ich skutek jest odwrotny od oczekiwanego. Złotówka traci na wartości w tempie ekspresowym. Polacy zaś równie szybko biednieją.

Dzieje się tak dlatego, że czynownicy stanowiący masy partyjne u Kaczyńskiego nie chcą przyznać, że do funkcjonowania gospodarki tak naprawdę potrzebnych jest kilka mało skomplikowanych rzeczy.

– Recepta na dobrą politykę gospodarczą jest prosta. Rząd powinien utrzymywać zrównoważony budżet, a jednocześnie możliwie niskie i proste podatki […]. Wydatki państwa powinny być nakierowane na rozwój i zachęcać raczej do pracy niż bezczynności. Zaciągany przez państwo dług powinien być niski, przy czym w krajach biedniejszych, będących na dorobku, nie powinien przekraczać 40 proc. PKB. Warto dbać o dobrą infrastrukturę, publiczną komunikację, oświatę, ale nie przesadzać z wydatkami socjalnymi. Rynek pracy powinien być elastyczny, z jak najmniejszą liczbą barier wejścia do różnych zawodów, ułatwiający zatrudnianie, a jednocześnie zwalnianie pracowników w okresie dekoniunktury. Przedsiębiorstwa należy zachęcać do konkurencji i nie dopuszczać do nadmiernej siły monopoli – przypomina Witold Gadomski na łamach „Gazety Wyborczej”.

Gdyby jednak PiS zdecydował się na takie działania, to ci wszyscy prezesi państwowych spółek, członkowie ich rad nadzorczych, zarządów etc. poszliby na zieloną trawkę. A do tego przecież Zjednoczona Prawica nie może dopuścić!