Uwaga! Przed wyborami możliwa prowokacja na granicy polsko-białoruskiej

Kaczyńskiemu kończą się sposoby utrzymywania władzy. Słabnące poparcie dla totcalniackiej partii jaką jest PiS, próby utrzymywania posłów strachem i przekupstwem oraz brak stałej większości w Sejmie mogą zmusić władzę do zorganizowania prowokacji, związanej z bezpieczeństwem państwa.

Jak mógłby wyglądać scenariusz takiej operacji? Wróćmy pamięcią do przeszłości, do czasów, gdy w Warszawie przed wyborami prezydenckimi znaleziono rzekome bomby od tak zwanego gej-bombera. Była to najprawdopodobniej operacja mająca wesprzeć szanse Lecha Kaczyńskiego, który wcześniej starał się odgrywać rolę twardego ministra sprawiedliwości. Oczywiście było to na pokaz, ale założenia polityczne kampanii mówiły o pokazaniu sprawiedliwego ministra, który walczy o sprawiedliwość. Bomby miały wywołać strach i przeświadczenie, że tylko twardy minister może być dobrym prezydentem.

Reklamy


Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej.


Schemat przed wyborami może być identyczny: zagrożenie (w tym przypadku zielone ludzki na granicy polsko-białoruskiej) i sprawna, zdecydowana akcja żołnierzy WOT wysłanych przez wicepremiera do spraw bezpieczeńtwa. Brzmi nierealnie? Jeśli do tego dodamy kłamstwa TVPiS, można wyobrazić sobie wręcz telenowelę w rodzaju brazylijskim. Prowokacja dotyczyłaby np. zaatakowania jakiegoś polskiego domu, rodzina z dzieckiem, krew, przerażenie…

To niestety nie jest scenariusz filmu sensacyjnego. Według naszych źródeł w środowiskach związanych z władzą są analizowane scenariusze skutecznego utrzymania trzeciej kadencji władzy. Metody przekupstwa, zastraszania i prowokacji nie są władzy obce. To wszystko może się wydarzyć już wkrótce.